Przejdź do głównej zawartości

Soli Lazarus – ADHD. Jak to ogarnąć?

W świecie, w którym młodzież z ADHD wciąż słyszy: zdolny, ale leniwy, skup się wreszcie! albo przestań przerywać!, książka Soli Lazarus jest jak łyk świeżego powietrza. Stworzyła bowiem coś, czego naprawdę brakowało na półkach, czyli poradnik napisany dokładnie tak, jak działa mózg nastolatka z ADHD. Czyli chaotycznie, z natłokiem informacji, ale tak, że każdy z tym zaburzeniem łatwo się w nim odnajdzie. Wiem co mówię, wypróbowałam na synu.



To nie jest książka o zaburzeniach neurorozwojowych, pełna suchych faktów, informacji naukowych i analiz. To przyjazny i pełen zrozumienia przewodnik dla tych, którzy żyją z ADHD na co dzień i często czują, że są w tym zupełnie sami. 

Już od pierwszych stron widać, że autorka wie, z czym mierzą się młodzi ludzie. Nie narzuca rozwiązań z góry, nie moralizuje. Zamiast tego dzieli się praktycznymi sposobami, lifehackami i doświadczeniem innych nastolatków z ADHD. Matt, William, Dave to młodzi ludzie, ale nie są wymyśleni bohaterowie, którzy opowiadają o swoich trudnościach, ale też o tym, jak sobie z nimi radzą. Ich głosy są ważne i dają siłę tym, którzy zechcą do tej książki zajrzeć.

Książka ta wyróżnia się formą, ponieważ jest napisana w przystępny sposób, z krótkimi rozdziałami, dużą ilością punktów, wyróżnień i konkretnych wskazówek. Nie ma tu ścian tekstu, żadnego zbędnego owijania w bawełnę, po prostu czyste i przydatne informacje. Dla kogoś, kto łatwo traci skupienie, to ogromny plus.


W treści natomiast, autorka skupia się nie tylko na trudnościach, ale też pokazuje, że ADHD to także kreatywność, empatia, wytrwałość i inny sposób myślenia, który może być supermocą, jeśli dobrze się ją wykorzysta. Poza tym, ta książka podpowiada, jak rozmawiać z rodzicami, nauczycielami, znajomymi. Jak mówić o swoich potrzebach i nie czuć się gorszym, a wypowiedzi nastolatków sprawiają, że książka nie brzmi „jak z poradni”, tylko  jak głos od młodych dla młodych.

Jeśli szukacie książki, która nie ocenia, nie etykietuje, ale naprawdę pomaga, to ta książka powinna trafić na waszą listę. To nie tylko poradnik, ale przede wszystkim przewodnik do momentu zaakceptowania siebie, a przy okazji świetne narzędzie do lepszego życia z ADHD.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Nalewki

O tym, że po kieliszeczku nalewki ciepło rozlewa się leniwie po organizmie i przyjemnie mrowi w palcach, wie każdy. O jej działaniu napotnym i terapeutycznym również. Ale, że drugiego dnia, po przekroczeniu limitu łeb waży tyle co czterdziestotonowa ciężarówka, to nie piszą nigdzie.  Łyczek rozgrzewającego trunku dla kurażu, kropelka nalewki do herbaty - potrafią zdziałać cuda. Już w przeszłości poważane matrony raczyły się słodkim cherry, zagryzając maślanymi ciasteczkami. Taką mieszankę zdecydowanie odradzam, ze względu na niekompatybilność wyżej wymienionych składników, których spożycie w nadmiarze może wywołać sensacje dwudziestego wieku w jelitach. No, chyba, że lubicie obcowanie z porcelanowym ludkiem, wtedy oczywiście, bardzo proszę, ale ja ostrzegałam. Na półkach sklepowych znajdziecie milion różnych smaków, ale domowe nalewki nie mają nic wspólnego z tymi komercyjnymi. Prawdziwa, zdrowotna nalewka śmierdzi, rozgrzewa i pali gardło jak garść chili, ale staw...