Rozpływam się za każdym razem, kiedy wezmę do ręki którąkolwiek z powieści Kate Morton. Umie jak nikt malować słowem i zachwyca niemal każdym zdaniem. Dzięki temu z dziką przyjemnością pochłaniam jej kolejne powieści i zaczytuję się do ostatniej kropki.
Morton od lat budzi podziw swoim talentem do budowania światów nie tylko barwnych i sugestywnych, ale przede wszystkim wiarygodnych. Jej styl jest jak haftowany precyzyjnie gobelin: piękny, misterny i bogaty. W tej powieści jest niezwykła dbałość o szczegóły, począwszy od krajobrazów XIX-wiecznego Oxfordshire, przez artystyczne salony Londynu, aż po archiwistyczne zakamarki współczesności. Jej historie żyją, oddychają, pulsują, a każdy rozdział przynosi nowe nitki, które powoli zaczynają tworzyć zaskakująco harmonijną całość.
Lato 1862 roku, pobyt grupy młodych artystów w Birchwood Manor i ich artystyczna idyllia, która kończy się dramatem. Ponad 150 lat później młoda archiwistka, Elodie Winslow, natrafia na torbę kryjącą dwa tajemnicze przedmioty, jedna to fotografia pięknej kobiety, druga to szkic domu o dwuspadowym dachu. Ten niepozorny odkryty ślad zaprowadzi ją do historii, która splata losy wielu kobiet, wielu epok i jednego domu, będącego niemal osobnym bohaterem.
To, co szczególnie wyróżnia Morton, to ogrom pracy badawczej, którą widać niemal na każdej stronie. Autorka z precyzją odtwarza klimat minionych epok. Jej narracje często przesiąknięte są tragedią nienachalną, subtelną, wpisaną w naturalny rytm czasu i ludzkich losów. Ta powieść doskonale wpisuje się w konwencję o miłości i stracie, skrywanym sekrecie, okrutnym morderstwie oraz kradzieży, która odmieniła życie kilku osób na zawsze.
Sposób prowadzenia narracji sprawia, że Morton pozostaje niepowtarzalna. Jej powieści są długie i bogate w detale, wymagają czasu i uważności, jest to jednak satysfakcjonujące doświadczenie. Morton umie snuć opowieść powoli, ale w sposób, który ani przez chwilę nie nuży. Przeciwnie, wciąga czytelnika w wir emocji, uczuć i tajemnic, których rozwiązanie staje się niemal osobistym doświadczeniem.
Miłość i strata wybrzmiewają tu szczególnie mocno, nawarstwiają się, rezonują, są głęboko ludzkie. W tej książce miłość nie jest jednowymiarowa, a strata nie ma jednej twarzy. Obie te siły łączą bohaterów ponad czasem, miejscami i granicami.
Literatura Morton jest jak podróż: długa, pełna napięcia, a jednak kojąca, mimo, że wymagająca, ale też obdarowująca czytelnika czymś, czego nie da się odnaleźć nigdzie indziej.
Polecam tę płynną, przepiękną i momentami oniryczną powieść. To gratka dla wszystkich kochających czytać i zachłystujących się każdym słowem.
Komentarze
Prześlij komentarz