Żal, gniew, trudne dorastanie i delikatna granica między wyobraźnią a rzeczywistością to wykładnia tego, co czeka w tej niewielkiej objętościowo książce.
Tytułowy Shy to chłopak błądzący. Ucieka z Ostatniej Szansy, ośrodka dla młodych mężczyzn z problemami emocjonalnymi, a jego nocna wędrówka przez ogrody, las i własną głowę staje się opowieścią o zmaganiu z winą i pragnieniem ucieczki od siebie samego. To coś w rodzaju strumienia świadomości chłopaka, w którym mieszają się wspomnienia, lęki, echa głosów nauczycieli, rodziców i rówieśników.
Porter bawi się formą, skacze między wyznaniami, dialogami i poetyckimi obrazami. Shy to opowieść przepełniona rytmem dudniących basów, wspomnień rave’ów, czy powtarzających się uderzeń myśli, które chłopak próbuje zagłuszyć. Muzyka tutaj potrafi być jednocześnie ucieczką, ale i więzieniem, a hałas jest często łatwiejszy do zniesienia niż cisza.
Liryczność i fragmentaryczność tekstu budują olbrzymie napięcie. Shy balansuje na granicy, skacowany emocjami, wściekły, spragniony miłości, której nie potrafi przyjąć. To portret młodego człowieka, który nie tyle chce zła, co nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca w świecie pełnym oczekiwań, rozczarowań i presji.
Shy jest nowelką gęstą od emocji. I dużo w niej informacji o dorastaniu, które jest niełatwe z perspektywy młodego człowieka i bywa brutalne, a młodzi ludzie często kryją w sobie burze, których dorośli nie zauważają albo nie rozumieją.
Komentarze
Prześlij komentarz