Czasem lubię się zanurzyć w rozkosznym romantasy, czasem w solidnym fantasy, gdzie wciąż krzyżują się miecze, a czasem szukam czegoś pośrodku. A tutaj w sukurs przyszła Wong i stworzyła powieść, która z rozmachem łączy mroczne fantasy, dramat rodzinny i historię dojrzewania w świecie rządzonym przez bezwzględne rody oraz kapryśnych bogów.
Już od samego początku obcować tu trzeba ze światem pełnym wykluczenia i bólu. Alma, główna bohaterka, dorasta na marginesie społeczeństwa, jest niechciana, naznaczona brakiem nazwiska i pochodzenia, kochana jedynie przez matkę. Ich relacja stanowi emocjonalne serce powieści i to właśnie miłość do chorej matki popycha Almę do desperackich decyzji, które na zawsze odmienią jej los. Gdy dziewczyna odkrywa, że jest nieślubnym dzieckiem Domu Avera, jednego z czterech potężnych rodów służących bogom, świat, który znała, rozpada się ostatecznie. Dom Avera nie jest jednak zwykłym rodem. Jego patronem jest Groźna Bestia, jest nim bóg śmierci, najstraszliwszy ze wszystkich, a ojciec Almy okazuje się jego naczyniem.
Wong mistrzowsko buduje napięcie wokół tej postaci, ojciec nie jest tu jedynie antagonistą, lecz symbolem systemu, który poświęca jednostki w imię boskiego porządku i politycznych interesów. Ceremonia, podczas której Alma oddaje Bestii swoją lewą rękę w zamian za obietnicę lekarstwa, jest jednym z najmocniejszych momentów książki, bardzo brutalnym, cielesnym i głęboko symbolicznym. To akt ostatecznego podporządkowania, ale też pierwszy krok ku przyszłej rebelii.
Na tle tej opresyjnej rzeczywistości pojawia się jeden z najciekawszych elementów powieści, czyli relacja Almy z Bestią. Bóg śmierci nie objawia się jako bezkształtny potwór, lecz przybiera postać pięknego księcia o włosach w kolorze księżyca, widocznego tylko dla niej. To figura jednocześnie niepokojąca i fascynująca, uwodzicielska, ironiczna, okrutna, a zarazem zaskakująco szczera. Ich więź balansuje na granicy zależności, sojuszu i czegoś, co trudno jednoznacznie nazwać. Wong bawi się konwencją „Pięknej i Bestii”, odwracając role i podważając romantyczne klisze, bo tutaj potwór nie chce zostać ocalony, lecz oferuje zniszczenie jako formę wyzwolenia.
„Dom bestii” to nie tylko opowieść o zemście, choć chęć odwetu rzeczywiście staje się dla Almy siłą napędową. To również historia o sprawczości i wyborze w świecie, w którym bogowie dosłownie ingerują w ludzkie życie. Wiadomo, czym jest przeznaczenie i czy można je złamać, gdy sam porządek świata opiera się na ofierze, a wybranie Almy do dokonania zmian nie brzmi jak zaszczyt,a raczej jak kolejne brzemię, które musi unieść ktoś już wcześniej złamany.
Styl Michelle Wong jest gęsty, obrazowy, momentami wręcz poetycki, co doskonale współgra z mroczną atmosferą książki. Autorka nie unika brutalności, ale nigdy nie jest ona pusta, bo przemoc zawsze ma konsekwencje emocjonalne i psychiczne. Świat przedstawiony, choć fantastyczny, rezonuje z bardzo realnymi tematami, wykluczeniem, patriarchalną władzą, instrumentalizacją ciała i bólem po stracie.
„Dom bestii” to propozycja dla czytelników, którzy szukają fantasy nieoczywistego, takiego, które nie boi się brudu, moralnej szarości i trudnych pytań. To mroczna, poruszająca opowieść o dziewczynie, która miała być ofiarą, a może stać się iskrą zdolną spalić cały porządek świata.
Komentarze
Prześlij komentarz