Dawno temu, w pięknych zielonych lasach gdzie teraz znajduje się pojezierze łagowskie panowała harmonia i spokój. Matka Natura zadbała o to by mieszkańcom tych ziem niczego nie brakowało. Lasy były pełne zwierzyny, grzybów i jagód, a jezioro wokół których powstała osada, obfitowało w ryby. Ludziom żyło się dobrze i dostatnio, bo z szacunkiem odnosili się do wszystkich stworzeń. Jezioro, które było czyste jak najprzedniejszy kryształ, kryło w swoich głębinach cudowną tajemnicę, której strzegła sama Matka Natura. Wysyłając niegdyś lodowiec w te strony, wiedziała, że stworzy duże jezioro rynnowe o bajecznych kształtach, wielu zakamarkach i nierównym pofalowanym dnie. Po wielu długich latach żmudnego żłobienia, udało jej się uzyskać zadowalający efekt i stwierdziła, że to właśnie tutaj będzie odpoczywała. I choć wtedy nie nadawano jeszcze nazw, to Matka Natura postanowiła, że osobiście dopilnuje by w przyszłości nadano mu nazwę Ciecz. Pod jej nieobecność jeziora...
Zawsze kiedy piszę o książkach Agaty Suchockiej wychodzi mi laurka. No, może nie lukrowana, ale zawsze chwalę. Tym razem też zdania nie zmieniam, bo się nie da. No lubię i już! Tym razem autorka wzięła na tapet pewnego wodnika, któremu wcale w życiu swym długim łatwo nie było. Ale jak to u Agaty Suchockiej, nic tu nie jest oczywiste i przewidywalne, a to lubię w jej twórczości najbardziej. To, co zachwyca mnie niezmiennie to język jakim się posługuje. W każdej jej książce jest płynny, pozbawiony powtórzeń czy głupich zwrotów. Wszystko jest zawsze doskonale przemyślane i skutecznie skupia uwagę. Zdradzę też, że w innych książkach pięknie pisze o miłości, nie tylko tej duchowej, choć przecież jest ważna, ale tej fizycznej, w której nikt się nie rozpada na tysiące kawałków a doświadcza czegoś wspaniałego. I to nie trąci banałem tylko jest oryginalne, a to mnie ogromnie raduje. Jeśli zaś chodzi o te słowiańskie historie, to muszę przyznać, że pisze je po swojemu. Nie skupi...