Dawno temu, w pięknych zielonych lasach gdzie teraz znajduje się pojezierze łagowskie panowała harmonia i spokój. Matka Natura zadbała o to by mieszkańcom tych ziem niczego nie brakowało. Lasy były pełne zwierzyny, grzybów i jagód, a jezioro wokół których powstała osada, obfitowało w ryby. Ludziom żyło się dobrze i dostatnio, bo z szacunkiem odnosili się do wszystkich stworzeń. Jezioro, które było czyste jak najprzedniejszy kryształ, kryło w swoich głębinach cudowną tajemnicę, której strzegła sama Matka Natura. Wysyłając niegdyś lodowiec w te strony, wiedziała, że stworzy duże jezioro rynnowe o bajecznych kształtach, wielu zakamarkach i nierównym pofalowanym dnie. Po wielu długich latach żmudnego żłobienia, udało jej się uzyskać zadowalający efekt i stwierdziła, że to właśnie tutaj będzie odpoczywała. I choć wtedy nie nadawano jeszcze nazw, to Matka Natura postanowiła, że osobiście dopilnuje by w przyszłości nadano mu nazwę Ciecz. Pod jej nieobecność jeziora...
Co by było, gdybyśmy mogli cofnąć czas? Czy naprawdę chcielibyśmy to zrobić? Czy miałoby to wpływ na nasze lub nasze wybory? „Pociąg o północy” wyrasta właśnie z tych pytań i jest to opowieść o drugiej szansie, utraconej miłości i alternatywnych ścieżkach życia. Jednak pod powierzchnią historii o podróży w czasie kryje się refleksja nad tym, jak często idealizujemy przeszłość i jak łatwo uwierzyć, że nasze życie byłoby lepsze, gdybyśmy tylko podjęli kilka innych decyzji. Wilbur, stojący u kresu swojej drogi, otrzymuje niezwykły dar. Może powrócić do najważniejszych momentów własnego życia, rozpoczyna jazdę pociągiem, który staje się środkiem transportu między kolejnymi punktami w czasie. Jest metaforą pamięci, żalu i tzw. gdybania, które potrafią przez lata zamieszkiwać ludzką głowę. Kolejne podróże pozwalają Wilburowi sprawdzać alternatywne wersje własnego losu i przekonać się, że pozornie drobna zmiana może uruchomić lawinę konsekwencji. Pięknie wykreował tu Haig fantazję z bardzo lu...