Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecany post

Łagowskie jeziora - baśń

 Dawno temu, w pięknych zielonych lasach gdzie teraz znajduje się pojezierze łagowskie panowała harmonia i spokój. Matka Natura zadbała o to by mieszkańcom tych ziem niczego nie brakowało. Lasy były pełne zwierzyny, grzybów i jagód, a jezioro wokół których powstała osada, obfitowało w ryby. Ludziom żyło się dobrze i dostatnio, bo z szacunkiem odnosili się do wszystkich stworzeń. Jezioro, które było czyste jak najprzedniejszy kryształ, kryło w swoich głębinach cudowną tajemnicę, której strzegła sama Matka Natura. Wysyłając niegdyś lodowiec w te strony, wiedziała, że stworzy duże jezioro rynnowe o bajecznych kształtach, wielu zakamarkach i nierównym pofalowanym dnie. Po wielu długich latach żmudnego żłobienia, udało jej się uzyskać zadowalający efekt i stwierdziła, że to właśnie tutaj będzie odpoczywała. I choć wtedy nie nadawano jeszcze nazw, to Matka Natura postanowiła, że osobiście dopilnuje by w przyszłości nadano mu nazwę Ciecz.  Pod jej nieobecność jeziora...
Najnowsze posty

Emily Rath – Pucking wild

„Pucking Wild” to książka, która wystawiła moją cierpliwość na ciężką próbę i przyznam szczerze, że kompletnie nie rozumiem fenomenu Emily Rath. Po lekturze jestem jeszcze bardziej zdezorientowana tym, skąd bierze się zachwyt nad jej twórczością, bo to jedna z tych książek, które miały być lekkim romansem sportowym z odrobiną pikanterii, a okazały się męczącą przeprawą przez źle napisane dialogi, papierowych bohaterów i fabułę pozbawioną wiarygodności. Nie mam nic przeciwko odważniejszym scenom w romansach. Dobrze napisane sceny intymne potrafią budować napięcie i pogłębiać relację między bohaterami. Problem w tym, że w Pucking Wild są one jedynym elementem, który zdaje się interesować autorkę. Wszystko pomiędzy nimi sprawia wrażenie dopisanego na szybko i bez większej troski o jakość. Największym problemem są dialogi, które brzmią sztucznie, nienaturalnie i często wywołują raczej zażenowanie niż uśmiech. Riposty, które miały być błyskotliwe i zabawne, są przewidywalne oraz wymuszone. ...

Elle Kennedy - Układ. The deal

    Można by się zastanawiać dlaczego już od dawna, akurat ta powieść Elle Kennedy cieszy się niesłabnącym powodzeniem. Ale jeśli się ją przeczyta, wtedy wszystko staje się jasne. To po prostu przeromantyczna, urocza i nieskomplikowana historia miłosna, której każdej czytelniczce czasem potrzeba. Rzecz dzieje się na jednym z amerykańskim kampusów. Młoda studentka Hannah, jest zauroczona w pewnym przystojnym Justinie, on jednak nie zwraca na nią uwagi. Za to atencją zaczyna ją darzyć inny chłopak, lokalny hokeista, który usiłuje ją namówić, by została jego korepetytorką. Zawierają więc między sobą układ, który ma być dobry da nich obojga. Garrett podciągnie ocenę z filozofii i pomoże Hannah w zdobyciu serca Justina. Plan jest niemal doskonały, ale los jak zwykle bywa przewrotny. To jeden z tych romansów, które czyta się z wypiekami na twarzy. Mnóstwo tu chemii i iskier sypiących się pomiędzy bohaterami, cudownych, żartobliwych przekomarzań i docinków oraz napięcia, które autork...

Shain Rose – Między miłością a nienawiścią

 Zastanawiałam się ostatnio nad tym, dlaczego ja sobie to robię? A potem szybko odpowiedziałam sobie na to pytanie – no przecież nie można wciąż czytać dobrych książek! Miałam nauczkę po pierwszej powieści autorki, ale zapomniałam, wszak minął rok. No, ale do sedna. Tym razem Shain postawiła na bardziej romantyczną formę i postanowiła swoich bohaterów umieścić w znanej konwencji: on jest arcybogaty, gburowaty i pedantyczny, buduje nowoczesny kompleks hotelowy. Ona jest kolorowym ptakiem, marzącym o własnej cukierni w tymże miejscu. Wizje tych dwojga nie współgrają ze sobą, ale przecież przeciwieństwa się przyciągają.  To mogła być urocza opowieść w konwencji od miłości do nienawiści, a była okropnym czytadłem pełnym seksu, który zdominował całą historię.  Nic tu nie ma sensu, wszystko się chwieje w posadach i nawet solidny fundament nie jest w stanie utrzymać tej historii w pionie.  Trudno tu odróżnić huć od uczuć, wszystko sprowadza się do seksu i wokół niego się kr...

Michael Grant – Gone Kłamstwa

„Kłamstwa” to trzeci tom serii „Gone”, która od samego początku przyciąga czytelników mroczną atmosferą, dynamiczną akcją i niepokojącą wizją świata pozbawionego dorosłych. Czy literatura młodzieżowa może być pełna napięcia, brutalności i skłaniających do refleksji pytań o naturę człowieka? Oczywiście! Akcja powieści rozgrywa się siedem miesięcy po tajemniczym zniknięciu wszystkich osób powyżej piętnastego roku życia. Społeczność Perdido Beach coraz bardziej pogrąża się w chaosie. Głód, strach i konflikty wewnętrzne stają się codziennością, a mieszkańcy strefy RAMZ muszą mierzyć się z kolejnymi zagrożeniami. Powrót Drake’a, pożary wzniecane przez Zila oraz szerzące się plotki o możliwości ucieczki z zamkniętego świata poprzez śmierć sprawiają, że sytuacja staje się dramatyczna. Sposób, w jaki autor przedstawia stopniowy rozpad społeczeństwa jest fantastyczny! Bohaterowie popełniają błędy, kierują się emocjami i często podejmują trudne moralnie decyzje.  Grant doskonale buduje napię...

Robert E. Howard – Dławiący horror

 „Dławiący horror” to zbiór opowiadań, który pokazuje Roberta E. Howarda z zupełnie innej strony niż ta najbardziej znana fanom Conana Barbarzyńcy. Owszem, nadal obecne są tu brutalność, dzikość i mroczny klimat, ale zamiast epickiej fantasy dostajemy literaturę grozy zanurzoną w cieniu śmierci, przekleństw i pradawnego zła. Howard znakomicie buduje atmosferę niepokoju. Jego opowiadania są krótkie, konkretne i niezwykle intensywne, nie rozwleka fabuły, tylko od razu wrzuca czytelnika w sam środek koszmaru. W wielu tekstach czuć inspirację twórczością H.P. Lovecrafta, zwłaszcza w motywach starożytnych tajemnic, przeklętych miejsc czy sił, których człowiek nie jest w stanie pojąć. Jednocześnie Howard zachowuje własny styl, bardziej dynamiczny, brutalny i nastawiony na akcję niż lovecraftowski horror psychologiczny. Największe wrażenie robią „Glizdy Ziemi” oraz „Gołębie z piekła rodem”. Pierwsze opowiadanie jest mroczną, niemal barbarzyńską historią zemsty i okrucieństwa, drugie natom...

David Brinn – Listonosz

Zwykle, powieści postapokaliptyczne epatują wyłącznie brutalnością świata po katastrofie, pokazują ludzi, którzy usiłują odbudować znany im świat, ale najpierw muszą uporać się z problemami, które pojawiły się już po apokalipsie. Tutaj, autor tworzy historię osadzoną w ruinach po wojnie nuklearnej, ale jej prawdziwym tematem nie jest zagłada, lecz siła symboli i wspólnej wiary w porządek. To był bardzo prosty, wręcz ironiczny pomysł, by anonimowy włóczęga założył kurtkę zmarłego listonosza. Początkowo tylko po to, by nie zamarznąć, ale z czasem ten mundur zaczął działać na ludzi jak relikt dawnego świata. Bohater odkrywa, że sama idea poczty, państwa i komunikacji daje ocalałym nadzieję. Widać więc jak na dłoni, jak łatwo społeczeństwo rozpada się pod wpływem strachu i przemocy, ale też jak desperacko potrzebuje normalności. Autor opisuje tu Amerykę po katastrofie jako miejsce dzikie, rozbite i pełne lokalnych tyranów, a jednocześnie pozostawia przestrzeń dla optymizmu. To nie jest n...

Agata Suchocka – Znamię wodnika

 Zawsze kiedy piszę o książkach Agaty Suchockiej wychodzi mi laurka. No, może nie lukrowana, ale zawsze chwalę. Tym razem też zdania nie zmieniam, bo się nie da. No lubię i już! Tym razem autorka wzięła na tapet pewnego wodnika, któremu wcale w życiu swym długim łatwo nie było. Ale jak to u Agaty Suchockiej, nic tu nie jest oczywiste i przewidywalne, a to lubię w jej twórczości najbardziej.  To, co zachwyca mnie niezmiennie to język jakim się posługuje. W każdej jej książce jest płynny, pozbawiony powtórzeń czy głupich zwrotów. Wszystko jest zawsze doskonale przemyślane i skutecznie skupia uwagę. Zdradzę też, że w innych książkach pięknie pisze o miłości, nie tylko tej duchowej, choć przecież jest ważna, ale tej fizycznej,  w której nikt się nie rozpada na tysiące kawałków a doświadcza czegoś wspaniałego. I to nie trąci banałem tylko jest oryginalne, a to mnie ogromnie raduje. Jeśli zaś chodzi o te słowiańskie historie, to muszę przyznać, że pisze je po swojemu. Nie skupi...