Dawno temu, w pięknych zielonych lasach gdzie teraz znajduje się pojezierze łagowskie panowała harmonia i spokój. Matka Natura zadbała o to by mieszkańcom tych ziem niczego nie brakowało. Lasy były pełne zwierzyny, grzybów i jagód, a jezioro wokół których powstała osada, obfitowało w ryby. Ludziom żyło się dobrze i dostatnio, bo z szacunkiem odnosili się do wszystkich stworzeń. Jezioro, które było czyste jak najprzedniejszy kryształ, kryło w swoich głębinach cudowną tajemnicę, której strzegła sama Matka Natura. Wysyłając niegdyś lodowiec w te strony, wiedziała, że stworzy duże jezioro rynnowe o bajecznych kształtach, wielu zakamarkach i nierównym pofalowanym dnie. Po wielu długich latach żmudnego żłobienia, udało jej się uzyskać zadowalający efekt i stwierdziła, że to właśnie tutaj będzie odpoczywała. I choć wtedy nie nadawano jeszcze nazw, to Matka Natura postanowiła, że osobiście dopilnuje by w przyszłości nadano mu nazwę Ciecz. Pod jej nieobecność jeziora...
Uwielbiam pióro Elżbiety Cherezińskiej, bo każda jej powieść to dla mnie prawdziwa uczta dla duszy. Jej powieści zawsze są pełne emocji, doskonale wykreowanych bohaterów i wypchane historią po brzegi. A to kolejna książka, która przypomniała mi, dlaczego twórczość Cherezińskiej zajmuje tak wyjątkowe miejsce na mojej półce. Drugi tom Trzech młodych pieśni to opowieść o odwadze, honorze, miłości i cenie, jaką trzeba zapłacić za własne wybory. Autorka z niezwykłą swobodą łączy tu historyczne realia z porywającą fabułą, dzięki czemu świat wikingów i średniowiecznej Europy ożywa. Nie ma tu miejsca na nudę, bo polityczne intrygi przeplatają się z bitwami, a chwile pełne napięcia równoważą bardziej kameralne, poruszające sceny. Bohaterowie są tu wielowymiarowi, wiarygodni i niejednoznaczni. Łatwo zrozumieć ich motywacje, kibicować im, a czasem złościć się na podejmowane decyzje. Cherezińska nie idealizuje swoich postaci, dzięki czemu ich historie wydają się niezwykle prawdziwe. Ogromne wrażen...