Dawno temu, w pięknych zielonych lasach gdzie teraz znajduje się pojezierze łagowskie panowała harmonia i spokój. Matka Natura zadbała o to by mieszkańcom tych ziem niczego nie brakowało. Lasy były pełne zwierzyny, grzybów i jagód, a jezioro wokół których powstała osada, obfitowało w ryby. Ludziom żyło się dobrze i dostatnio, bo z szacunkiem odnosili się do wszystkich stworzeń. Jezioro, które było czyste jak najprzedniejszy kryształ, kryło w swoich głębinach cudowną tajemnicę, której strzegła sama Matka Natura. Wysyłając niegdyś lodowiec w te strony, wiedziała, że stworzy duże jezioro rynnowe o bajecznych kształtach, wielu zakamarkach i nierównym pofalowanym dnie. Po wielu długich latach żmudnego żłobienia, udało jej się uzyskać zadowalający efekt i stwierdziła, że to właśnie tutaj będzie odpoczywała. I choć wtedy nie nadawano jeszcze nazw, to Matka Natura postanowiła, że osobiście dopilnuje by w przyszłości nadano mu nazwę Ciecz. Pod jej nieobecność jeziora...
Powieść, która zaczyna się jak historia wielkiej miłości i przygotowań do ślubu, może wydawać się zwykłym romansidłem, ale bardzo szybko okazuje się opowieścią o różnicach kulturowych, rodzinnych oczekiwaniach, klasie społecznej, seksualności, tajemnicach i o tym, jak niewiele czasem wiemy o najbliższych nam osobach. Yasmin i Joe wydają się zakochaną parą, która właśnie stoi u progu wspólnego życia. Ona to młoda lekarka, córka imigrantów z Indii, wychowana w przekonaniu, że małżeństwo jej rodziców jest prawdziwym dowodem na istnienie miłości. On pochodzi z zupełnie innego świata, a jego matka jest znaną feministką i intelektualistką. Zderzenie tych dwóch rodzin od początku jest więc pełne napięć, niedopowiedzeń i różnic, których nie da się łatwo zignorować. Najbardziej podobało mi się to, że Monica Ali nie stworzyła banalnej historii o miłości pokonującej wszelkie przeszkody. Wręcz przeciwnie, tu miłość sama w sobie wcale nie musi wystarczać, bo związek tworzą również doświadczenia, ko...