Dawno temu, w pięknych zielonych lasach gdzie teraz znajduje się pojezierze łagowskie panowała harmonia i spokój. Matka Natura zadbała o to by mieszkańcom tych ziem niczego nie brakowało. Lasy były pełne zwierzyny, grzybów i jagód, a jezioro wokół których powstała osada, obfitowało w ryby. Ludziom żyło się dobrze i dostatnio, bo z szacunkiem odnosili się do wszystkich stworzeń. Jezioro, które było czyste jak najprzedniejszy kryształ, kryło w swoich głębinach cudowną tajemnicę, której strzegła sama Matka Natura. Wysyłając niegdyś lodowiec w te strony, wiedziała, że stworzy duże jezioro rynnowe o bajecznych kształtach, wielu zakamarkach i nierównym pofalowanym dnie. Po wielu długich latach żmudnego żłobienia, udało jej się uzyskać zadowalający efekt i stwierdziła, że to właśnie tutaj będzie odpoczywała. I choć wtedy nie nadawano jeszcze nazw, to Matka Natura postanowiła, że osobiście dopilnuje by w przyszłości nadano mu nazwę Ciecz. Pod jej nieobecność jeziora...
Czasem łapię się na tym, że z westchnieniem i estymą wspominam czasy, kiedy beztrosko mogłam szaleć na dworze, wspinać się po drzewach i zupełnie bezkarnie po dziecięcemu broić. Z głową wciąż pełną pomysłów (często średnio rozsądnych, ale za to jakże ekscytujących!). I trochę marzy mi się, żeby dzisiejsze dzieci nadal miały w sobie coś z odkrywcy. Tylko jak im to pokazać? Ano bardzo prosto, przedstawić im Grejs i patrzeć, jak dzieje się magia. Gracja Koziołek cierpi nieprawdopodobnie na brak hobby. Brzmi groźnie? I słusznie! Bo jeśli nie znajdziesz pasji do przyszłego tygodnia, ryzykujesz etykietką „okropnej NUDZIARY”, a to przecież społeczna katastrofa większa niż brak Wi-Fi. GGrejs to dziewczyna, która z wdziękiem wpada w kolejne pomysły i jeszcze szybciej z nich spada (czasem dosłownie, zwłaszcza gdy w grę wchodzi wspinaczka po drzewach). Jej podejście do życia można streścić tak: „Co może się nie udać?” i to zdanie działa jak zaproszenie dla chaosu, który ochoczo wchodzi drzw...