Dawno temu, w pięknych zielonych lasach gdzie teraz znajduje się pojezierze łagowskie panowała harmonia i spokój. Matka Natura zadbała o to by mieszkańcom tych ziem niczego nie brakowało. Lasy były pełne zwierzyny, grzybów i jagód, a jezioro wokół których powstała osada, obfitowało w ryby. Ludziom żyło się dobrze i dostatnio, bo z szacunkiem odnosili się do wszystkich stworzeń. Jezioro, które było czyste jak najprzedniejszy kryształ, kryło w swoich głębinach cudowną tajemnicę, której strzegła sama Matka Natura. Wysyłając niegdyś lodowiec w te strony, wiedziała, że stworzy duże jezioro rynnowe o bajecznych kształtach, wielu zakamarkach i nierównym pofalowanym dnie. Po wielu długich latach żmudnego żłobienia, udało jej się uzyskać zadowalający efekt i stwierdziła, że to właśnie tutaj będzie odpoczywała. I choć wtedy nie nadawano jeszcze nazw, to Matka Natura postanowiła, że osobiście dopilnuje by w przyszłości nadano mu nazwę Ciecz. Pod jej nieobecność jeziora...
Lubię młodzieżówki, które opowiadają o szkolnych dramatach, pierwszych miłościach i poszukiwaniu własnego miejsca, ale doceniam jeśli autorowi lub autorce uda się zaserwować przy tym pełnokrwisty thriller psychologiczny. Wyobraźcie sobie liceum, w którym wszystko kręci się wokół elitarnej grupy Thrashers. są to piękni, bogaci i pewni siebie uczniowie, którzy wyznaczają szkolne zasady, a pozostali mogą jedynie marzyć o tym, by znaleźć się w ich gronie. Jodi Dillon nigdy nie chciała należeć do tego świata, jednak wieloletnia przyjaźń z Zackiem Thrasherem sprawia, że zostaje wciągnięta do środka. Gdy dochodzi do tajemniczej śmierci Emily, wszystko zaczyna się rozpadać, a plotki, policyjne śledztwo i niepokojące wydarzenia sprawiają, że granica między prawdą a manipulacją szybko się zaciera. Soto potrafi budować napięcie, ono nieustannie rośnie, a czytelnik razem z bohaterami zastanawia się, komu można zaufać i czy pozory rzeczywiście tak często mylą. Widać tu jak na dłoni jak ł...