Dawno temu, w pięknych zielonych lasach gdzie teraz znajduje się pojezierze łagowskie panowała harmonia i spokój. Matka Natura zadbała o to by mieszkańcom tych ziem niczego nie brakowało. Lasy były pełne zwierzyny, grzybów i jagód, a jezioro wokół których powstała osada, obfitowało w ryby. Ludziom żyło się dobrze i dostatnio, bo z szacunkiem odnosili się do wszystkich stworzeń. Jezioro, które było czyste jak najprzedniejszy kryształ, kryło w swoich głębinach cudowną tajemnicę, której strzegła sama Matka Natura. Wysyłając niegdyś lodowiec w te strony, wiedziała, że stworzy duże jezioro rynnowe o bajecznych kształtach, wielu zakamarkach i nierównym pofalowanym dnie. Po wielu długich latach żmudnego żłobienia, udało jej się uzyskać zadowalający efekt i stwierdziła, że to właśnie tutaj będzie odpoczywała. I choć wtedy nie nadawano jeszcze nazw, to Matka Natura postanowiła, że osobiście dopilnuje by w przyszłości nadano mu nazwę Ciecz. Pod jej nieobecność jeziora...
Lubię powieści pełne ciepła i emocji, a jeśli chodzi o Krystynę Mirek to zawsze polecam bez wahania. Dziś o jej książce obyczajowej, która zabiera w malowniczą podróż do słonecznych Włoch. Główni bohaterowie, Liwia i Artur, spotykają się przypadkiem podczas podróży samolotem. Choć na pierwszy rzut oka niewiele ich łączy, szybko okazuje się, że między nimi rodzi się wyjątkowa więź. Na tle urokliwych uliczek Rzymu rozwija się historia o miłości, która pojawia się niespodziewanie i stawia przed bohaterami trudne wybory. Jakże tu sielskoni anielsko! Włoskie krajobrazy, romantyczny klimat i dobrze wykreowane emocje sprawiają, że łatwo zanurzyć się w opowieści i dowiedzieć się, że miłość nie zawsze przychodzi w odpowiednim momencie, ale czasem wymaga odwagi i gotowości do zmian. To książka o uczuciach, marzeniach i poszukiwaniu własnej drogi, ale nie brakuje w niej wzruszeń, czy momentów skłaniających do zastanowienia się nad tym, co w życiu ważne. Bardzo lubię takie powieści obyc...