Dawno temu, w pięknych zielonych lasach gdzie teraz znajduje się pojezierze łagowskie panowała harmonia i spokój. Matka Natura zadbała o to by mieszkańcom tych ziem niczego nie brakowało. Lasy były pełne zwierzyny, grzybów i jagód, a jezioro wokół których powstała osada, obfitowało w ryby. Ludziom żyło się dobrze i dostatnio, bo z szacunkiem odnosili się do wszystkich stworzeń. Jezioro, które było czyste jak najprzedniejszy kryształ, kryło w swoich głębinach cudowną tajemnicę, której strzegła sama Matka Natura. Wysyłając niegdyś lodowiec w te strony, wiedziała, że stworzy duże jezioro rynnowe o bajecznych kształtach, wielu zakamarkach i nierównym pofalowanym dnie. Po wielu długich latach żmudnego żłobienia, udało jej się uzyskać zadowalający efekt i stwierdziła, że to właśnie tutaj będzie odpoczywała. I choć wtedy nie nadawano jeszcze nazw, to Matka Natura postanowiła, że osobiście dopilnuje by w przyszłości nadano mu nazwę Ciecz. Pod jej nieobecność jeziora...
Mówi się, że morze pamięta więcej, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić… A przynajmniej taką obietnicę składa Dorota Gąsiorowska. I muszę przyznać, że ta historia bardzo mi się podobała, a morze faktycznie może mieć wpływ na nasze decyzje. Lea to utalentowana wokalistka zmęczona światem show-biznesu, która postanawia uciec na Kretę i poszukać spokoju. Zamiast tego trafia w sam środek tajemnicy związanej z Anastasiją, pewną dziewczyną niezwykle do niej podobną, która zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Wokół Lei zaczynają pojawiać się kolejne pytania, a poznany w samolocie Igor okazuje się mieć z tą historią więcej wspólnego, niż początkowo można przypuszczać. Najbardziej urzekł mnie klimat tej książki. Kreta, morze, słońce, natura i tajemnicze dźwięki dobiegające znad wody tworzą niezwykle sugestywne tło dla opowieści. Gąsiorowska potrafi sprawić, że niemal czuje się ciepło greckiego powietrza i słyszy szum fal, a jednocześnie pod tą wakacyjną scenerią kryje si...