Przejdź do głównej zawartości

Danielle Steel – Daleko od domu

Z twórczością Steel  po raz pierwszy zetknęłam się ponad dwadzieścia lat temu. Wówczas całkowicie pochłonęły mnie jej historie, które pełne były emocji, starannie skonstruowane, a przy tym opowiedziane z niezwykłą lekkością, która pozwalała przyswajać nawet najtrudniejsze tematy. Po przeczytaniu kilkudziesięciu powieści odłożyłam jej książki na półkę, dając sobie czas i przestrzeń na powrót. I choć wróciłam po latach, sięgnęłam już po zupełnie nową historię, która pojawiła się dokładnie wtedy, gdy najbardziej jej potrzebowałam.



Jest to opowieść osadzona w realiach II wojny światowej, ale przede wszystkim to historia ludzi i ich wyborów, strat i nadziei. Autorka opowiada losy Arielle von Auspeck, kobiety zmuszonej do ucieczki, życia w ukryciu i walki nie tylko o przetrwanie, ale też o zachowanie człowieczeństwa.

To wielowymiarowa, choć objętościowo niewielka, bardzo wartościowa książka. Steel porusza ważne tematy, takie jak klasowość, rasizm czy zamknięte, często bezwzględne reguły rządzące elitami społecznymi. Jednocześnie wskazuje, jak w obliczu wojny wszystkie te podziały tracą znaczenie. Gdy śmierć czai się na każdym kroku, liczy się już tylko człowiek i jego odwaga, lojalność, czy zdolność do poświęceń.

Jednym z największych atutów powieści są bohaterowie. Autorka, jak mało kto, potrafi budować postaci wiarygodne, pełne sprzeczności, a przez to niezwykle prawdziwe. Nie idealizuje ich, a pokazuje zarówno ich siłę, jak i słabości, zmusza do trudnych wyborów i wystawia na próby. Dzięki temu czytelnik szybko się z nimi zżywa, kibicuje im i przeżywa ich losy niemal osobiście.

Historia Arielle i Sébastiena to także subtelna opowieść o uczuciu rodzącym się w cieniu tragedii. To miłość nieoczywista, krucha, pełna niepewności, ale też dająca nadzieję, której tak bardzo potrzeba w świecie ogarniętym wojną.

Choć od zawsze Steel potrafiła wzruszać, ta powieść ma w sobie szczególną siłę emocjonalną. To książka, przy której nie sposób pozostać obojętnym, ponieważ momentami porusza do łez, zmusza do refleksji nad losem bohaterów i okrucieństwem historii.

Autorka jest w znakomitej formie. „Daleko od domu” czyta się szybko, ale to lektura, która szalenie wartościowa. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...

Ewa Olchowa – Seria Zrodzona

 O serii Zrodzona zrobiło się głośno kilka lat temu, kiedy to pewna poznanianka zaczęła spełniać swoje marzenia i własnym sumptem wydała pierwszy tom. Fajny pomysł na promocje, gigantyczne pokłady pracy i przede wszystkim rzutki pomysł, przyniósł efekty w postaci powiększającej się ciągle liczby fanów. Trochę z niedowierzaniem i wielką ostrożnością podchodziłam do tej serii, ale w końcu dałam się przekonać. Szybko okazało się, że doskonały marketing idzie też w parze z bardzo dobrą historią. zdj. Ewa Olchowa Opowieść ta traktuje o Rose, pewnej młodej dziewczynie, której życie odwraca się o 180 stopni. Okazuje się, że nie jest zwykłym człowiekiem, ba, bliżej jej raczej do kreatur znanych raczej z książek niźli z prawdziwego życia. Dziewczyna zakochuje się w przystojnym Łowcy i trafia do miejsca, gdzie ma się dokonać jej przemiana. Tylko pytanie brzmi czy zostanie Luminatem (osobą władającą światłem i pochłaniającą ludzką energię) czy też Łowcą (kimś w rodzaju wampira). Przejdzie wię...