O dobrą, słowiańską książkę szalenie trudno. Na przestrzeni ostatnich lat, trafiłam na dwie warte uwagi. Dziś, z ogromną radością dzielę się z Wami informacją, że dołącza do tego grona pozycja numer trzy od Moniki Maciewicz. O wiedźmach, które uratowały słowiański lud. Historia napisana przez Monikę jest na wskroś słowiańska. Traktuje o młodej dziewczynie – Biwii, która rozpoczyna nauki u starej Wiedmy, po to, by w przyszłości stać się taka jak ona. Z czasem jednak, do historii dołączają inne czarownice, władające różnymi mocami, które tworzą razem z Biwią krąg mądrych i potężnych magicznych istot, dążących do wyeliminowania wroga. Przepyszna była to historia. Początkowo miałam wrażenie jakbym czytała "Starą Słaboniową i spiekładuchy" (jedną z moich ulubionych powieści tego rodzaju). Książka miała taki sam rytm i szalenie podobny schemat, ale potem skręciła o sto osiemdziesiąt stopni i podążyła własną drogą. Cudownie było czytać o leczniczych właściwościac...