Przejdź do głównej zawartości

Miasto Mosiądzu – S. A. Chakraborty

 O dobre, wielowymiarowe fantasy trzeba się trochę postarać, poszukać i poszperać wśród wielu innych tego typu książek. Ja bardzo lubię, kiedy wątki fantastyczne splatają się ze światem realnym, gdzie magia łączy się z nauką, a podania i legendy z historią. A jeśli do tego dorzucić szczyptę romansu, to jest to dla mnie książka niemal idealna.



W Mieście Mosiądzu mamy do czynienia z historią dość przewidywalną. Ona jest oszustką i złodziejką, która posiada magiczne moce, ale nie zdaje sobie z tego sprawy. On jest wszechpotężną istotą, żyjącą eony, która zostaje przypadkiem przywołana przez główną bohaterkę. Para musi dostać się do legendarnego miasta z mosiądzu, po to, by dziewczyna mogła poznać swoją historię i uratować swój lud. I choć schemat jest dobrze znany, to jednak ta powieść różni się od innych wieloma składnikami, a to czyni ją wyjątkowo ciekawą.

Autorka wykazała się tutaj dużą wiedzą z zakresu szeroko pojętej arabistyki. Z wielką wprawą i znawstwem wyjaśnia zależności pomiędzy rodami, dialektem i historycznymi zaszłościami. Wplata rzeczywistość w fikcję w sposób smaczny i niezwykle trafny, tak, że trudno jest się czytelnikowi połapać co jest prawdą, a co nie.

To, co zachwyca w tej powieści, to język. Przepiękny, literacki i barwny niczym kolory na kobiecej abayi. Ileż tu cudownych opisów, wprowadzeń do kolejnych scen i mnóstwa nowych, obcobrzmiących wyrazów. Byłam zachwycona tymi kwiecistymi zwrotami i skojarzeniami, a słowa, których nie rozumiałam, szybko sprawdzałam w słowniku znajdującym się na ostatnich kartach książki.

Ta książka jest wymagająca. Trzeba się przy niej skupić, by móc czerpać radość nie tylko z niebywałych zdolności literackich autorki, ale też historii, którą wymyśliła. Wielowątkowość i ciągle pojawiające się nowe fakty, cudownie komplikują fabułę. Wyraziste i nieidealne postaci zdobią tę historię niczym gigantyczna brosza, a mnogość legend i podań dopina wszystko fabularną klamrą.

Dzięki intrygom, knuciu i nieustającym szaradom politycznym, powieść pędzi na złamanie karku i zwraca uwagę czytelnika w ciągle nowe kierunki. Wszystko to doskonale wyważono i skomentowano doskonałymi dialogami i ripostami.

To zachwycająca lektura niczym bajki Szecherezady czy opowieści z tysiąca i jednej nocy. Przenieście się w świat dżinnów, latających dywanów, szejków i ich domostw. Nie pożałujecie tego wyboru!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...

Ewa Olchowa – Seria Zrodzona

 O serii Zrodzona zrobiło się głośno kilka lat temu, kiedy to pewna poznanianka zaczęła spełniać swoje marzenia i własnym sumptem wydała pierwszy tom. Fajny pomysł na promocje, gigantyczne pokłady pracy i przede wszystkim rzutki pomysł, przyniósł efekty w postaci powiększającej się ciągle liczby fanów. Trochę z niedowierzaniem i wielką ostrożnością podchodziłam do tej serii, ale w końcu dałam się przekonać. Szybko okazało się, że doskonały marketing idzie też w parze z bardzo dobrą historią. zdj. Ewa Olchowa Opowieść ta traktuje o Rose, pewnej młodej dziewczynie, której życie odwraca się o 180 stopni. Okazuje się, że nie jest zwykłym człowiekiem, ba, bliżej jej raczej do kreatur znanych raczej z książek niźli z prawdziwego życia. Dziewczyna zakochuje się w przystojnym Łowcy i trafia do miejsca, gdzie ma się dokonać jej przemiana. Tylko pytanie brzmi czy zostanie Luminatem (osobą władającą światłem i pochłaniającą ludzką energię) czy też Łowcą (kimś w rodzaju wampira). Przejdzie wię...