Przejdź do głównej zawartości

Małgorzata Żebrowska – Matczyzna

 Są książki, które zostają w głowie na długo po dokończeniu ostatniej strony. Książki, które nie opowiadają historii w sensie tradycyjnym, lecz raczej dotykają czegoś głębszego, emocji, pamięci, ran. „Matczyzna” to jedna z tych opowieści. I wcale nie chcę tutaj epatować wymuszonymi peanami na cześć. Bo z ręką na bijącym literami sercu przyznać muszę, że to powieść poruszająca, mądra i boleśnie prawdziwa.



To nie jest powieść, którą się czyta jednym tchem. To książka, którą trzeba czytać powoli.

  Krysia, Marta i Basia to trzy kobiety, trzy pokolenia oraz trzy splecione losy. Każda z nich niesie swój bagaż, swoje niedopowiedzenia, swój gniew i swoją ciszę. I choć ich historie rozgrywają się w różnych czasach, to echo traum, decyzji i przemilczeń odbija się nieustannie w kolejnych generacjach.

Żebrowska z literacką precyzją pokazuje dziedziczenie emocji, przekazywanie nie tyle opowieści, ile niewypowiedzianych lęków, wstydu, tłumionej złości. W tej powieści psychologia przeplata się z historią, zarówno tą osobistą, jak i tą wielką, społeczną. W tle mamy zmieniające się realia Polski: powojenne traumy, socjalistyczne absurdy, przemiany ustrojowe. Ale najważniejsze dzieje się w środku. W relacjach matek i córek, w chwilach milczenia i krzyku.

To również książka o tym, jak kobiety próbują radzić sobie z narzuconymi rolami, buntując się od czasu do czasu, czasem uciekając, czasem zapadając w siebie. Autorka nie moralizuje, nie ocenia, a  pozwala swoim bohaterkom być pełnymi: słabymi i silnymi, kochającymi i raniącymi, ofiarami i sprawczyniami.

„Matczyzna” to powieść głęboko kobieca, ale nie w sensie stereotypowym. To rzecz o kobiecej sile, która nie zawsze wygląda tak, jakbyśmy tego chcieli, ale przybiera formę gniewu, wyparcia czy destrukcji. To także opowieść o cenie niezależności, która bywa wysoka, zwłaszcza gdy przeszłość nie daje o sobie zapomnieć.

Jeśli szukacie w literaturze nie tylko fabuły, ale też emocjonalnej głębi, subtelnie odmalowanych relacji i bohaterów, którzy żyją jeszcze długo po przeczytaniu książki to „Matczyzna” jest dla Was.

Polecam z całego serca, ale też z ostrzegam: to książka, która boli. Ale w tym bólu jest też coś oczyszczającego. Coś, co pozwala lepiej zrozumieć siebie i te kobiety, które były przed nami.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...

Ewa Olchowa – Seria Zrodzona

 O serii Zrodzona zrobiło się głośno kilka lat temu, kiedy to pewna poznanianka zaczęła spełniać swoje marzenia i własnym sumptem wydała pierwszy tom. Fajny pomysł na promocje, gigantyczne pokłady pracy i przede wszystkim rzutki pomysł, przyniósł efekty w postaci powiększającej się ciągle liczby fanów. Trochę z niedowierzaniem i wielką ostrożnością podchodziłam do tej serii, ale w końcu dałam się przekonać. Szybko okazało się, że doskonały marketing idzie też w parze z bardzo dobrą historią. zdj. Ewa Olchowa Opowieść ta traktuje o Rose, pewnej młodej dziewczynie, której życie odwraca się o 180 stopni. Okazuje się, że nie jest zwykłym człowiekiem, ba, bliżej jej raczej do kreatur znanych raczej z książek niźli z prawdziwego życia. Dziewczyna zakochuje się w przystojnym Łowcy i trafia do miejsca, gdzie ma się dokonać jej przemiana. Tylko pytanie brzmi czy zostanie Luminatem (osobą władającą światłem i pochłaniającą ludzką energię) czy też Łowcą (kimś w rodzaju wampira). Przejdzie wię...