Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2026

Robert E. Howard – Dławiący horror

 „Dławiący horror” to zbiór opowiadań, który pokazuje Roberta E. Howarda z zupełnie innej strony niż ta najbardziej znana fanom Conana Barbarzyńcy. Owszem, nadal obecne są tu brutalność, dzikość i mroczny klimat, ale zamiast epickiej fantasy dostajemy literaturę grozy zanurzoną w cieniu śmierci, przekleństw i pradawnego zła. Howard znakomicie buduje atmosferę niepokoju. Jego opowiadania są krótkie, konkretne i niezwykle intensywne, nie rozwleka fabuły, tylko od razu wrzuca czytelnika w sam środek koszmaru. W wielu tekstach czuć inspirację twórczością H.P. Lovecrafta, zwłaszcza w motywach starożytnych tajemnic, przeklętych miejsc czy sił, których człowiek nie jest w stanie pojąć. Jednocześnie Howard zachowuje własny styl, bardziej dynamiczny, brutalny i nastawiony na akcję niż lovecraftowski horror psychologiczny. Największe wrażenie robią „Glizdy Ziemi” oraz „Gołębie z piekła rodem”. Pierwsze opowiadanie jest mroczną, niemal barbarzyńską historią zemsty i okrucieństwa, drugie natom...

David Brinn – Listonosz

Zwykle, powieści postapokaliptyczne epatują wyłącznie brutalnością świata po katastrofie, pokazują ludzi, którzy usiłują odbudować znany im świat, ale najpierw muszą uporać się z problemami, które pojawiły się już po apokalipsie. Tutaj, autor tworzy historię osadzoną w ruinach po wojnie nuklearnej, ale jej prawdziwym tematem nie jest zagłada, lecz siła symboli i wspólnej wiary w porządek. To był bardzo prosty, wręcz ironiczny pomysł, by anonimowy włóczęga założył kurtkę zmarłego listonosza. Początkowo tylko po to, by nie zamarznąć, ale z czasem ten mundur zaczął działać na ludzi jak relikt dawnego świata. Bohater odkrywa, że sama idea poczty, państwa i komunikacji daje ocalałym nadzieję. Widać więc jak na dłoni, jak łatwo społeczeństwo rozpada się pod wpływem strachu i przemocy, ale też jak desperacko potrzebuje normalności. Autor opisuje tu Amerykę po katastrofie jako miejsce dzikie, rozbite i pełne lokalnych tyranów, a jednocześnie pozostawia przestrzeń dla optymizmu. To nie jest n...

Agata Suchocka – Znamię wodnika

 Zawsze kiedy piszę o książkach Agaty Suchockiej wychodzi mi laurka. No, może nie lukrowana, ale zawsze chwalę. Tym razem też zdania nie zmieniam, bo się nie da. No lubię i już! Tym razem autorka wzięła na tapet pewnego wodnika, któremu wcale w życiu swym długim łatwo nie było. Ale jak to u Agaty Suchockiej, nic tu nie jest oczywiste i przewidywalne, a to lubię w jej twórczości najbardziej.  To, co zachwyca mnie niezmiennie to język jakim się posługuje. W każdej jej książce jest płynny, pozbawiony powtórzeń czy głupich zwrotów. Wszystko jest zawsze doskonale przemyślane i skutecznie skupia uwagę. Zdradzę też, że w innych książkach pięknie pisze o miłości, nie tylko tej duchowej, choć przecież jest ważna, ale tej fizycznej,  w której nikt się nie rozpada na tysiące kawałków a doświadcza czegoś wspaniałego. I to nie trąci banałem tylko jest oryginalne, a to mnie ogromnie raduje. Jeśli zaś chodzi o te słowiańskie historie, to muszę przyznać, że pisze je po swojemu. Nie skupi...

Elwira Dressler - Janik – Syn Welesa

  Przeczytałam gdzieś ostatnio, że od kilku lat w Polsce pojawiają się powieści opieczętowane nazwą współczesnej fantastyki słowiańskiej i w zasadzie jest w tym wiele prawdy, bo przecież nasza wiedza o wczesnych Słowianach jest okrojona. Ale, że autorka pięknie buduje swoje słowiańskie uniwersa, toteż z przyjemnością do nich zaglądam. Wspaniała panuje tu atmosfera, można podróżować po pradawnych borach,  zajrzeć do Szepczącego  Lasu, a także poczuć obecność dawnych bogów i nieustanne poczucie, że człowiek nigdy nie jest sam wobec przeznaczenia. Nie ma tu jednak jednak  mitologicznego przepychu, a powieść nie epatuje nadmiarem nazw i legend, ale umiejętnie wplata słowiańskie wierzenia w codzienność bohaterów.  Historia Tomiły i Wyszomira została poprowadzona w sposób emocjonalny i piękny, a rozdzielenie kochanków i ich ponownego spotkania po latach może wydawać się znany, jednak tutaj działa dzięki dobrze oddanym emocjom i konsekwentnie budowanemu napięciu. Boh...

Elżbieta Cherezińska – Północna droga

 Nie ukrywam fascynacji prozą Elżbiety Cherezińskiej. Dziś słów kilka o sadze Sigrun, powieści, którą trudno jednoznacznie zaklasyfikować. Choć na pierwszy rzut oka można ją uznać za sagę historyczną, to jednak w czasie lektury szybko okazuje się, ze jest opowieścią o sile kobiet, brutalności północnego świata i cenie, jaką płaci się za wolność oraz lojalność.  Autorka zbudowała tu wspaniałą atmosferę,  odtwarzając z ogromną dbałością realia średniowiecznej Północy. Przedstawia ją z całym dobrodziejstwem inwentarza, z jej surowością, chłodem, ludem pełnym przemocy, ale też namiętności i dumy. Opisy budują świat, który niemal można poczuć wszystkimi zmysłami, bo Cherezińska potrafi sprawić, że zapach dymu, szum morza czy ciężar zimowego powietrza stają się częścią lektury. Na szczególne uznanie zasługują bohaterowie, którzy nie są nijacy ani jednoznaczni moralnie. Sigrun i pozostałe postacie żyją naprawdę, popełniają błędy, kierują się ambicją, strachem, miłością i gniew...

Julia Halladin – Mrokowisko

Ta książka zapowiadała się jak klasyczny thriller, gdzieś tam pojawiał się dom pełen tajemnic, więc sztampa wisiała w powietrzu, ale szybko zrozumiałam, że autorka chce zagrać przede wszystkim atmosferą i to właśnie ona oddziałuje tutaj najbardziej. Czerwony Dom staje się osobnym bohaterem powieści, mimo tego, że rzeczy martwe nie mają takich możliwości. Pojawiają się opuszczone wnętrza, niedojedzone posiłki i ślady nagłego zniknięcia mieszkańców budujące duży niepokój.  Halladin umiejętnie wykorzystuje motyw podlaskiej wsi, dość odizolowanej, cichej i naznaczonej dawnymi sekretami. Opisy skrzypiących korytarzy, nocnych kroków i niewyraźnych sylwetek skutecznie podtrzymują napięcie, nie uciekając się do tanich straszaków.  Ciekawie wypada również relacja Mai i Gabrieli. Matka skupiona na pracy i racjonalnym podejściu zderza się z nastoletnią ciekawością córki, która coraz mocniej angażuje się w zagadkę zaginięcia sprzed lat. Dzięki temu powieść nie ogranicza się wyłącznie do...

Disha Bose – Brudne tajemnice

  Według mnie thriller psychologiczny powinien stopniowo budować napięcie, po to, by w kulminacyjnym punkcie uderzyć całą mocą. Czy ta opowieść o idealnym życiu amerykańskich mieszkańców przedmieść, pełna toksycznych emocji, taka właśnie jest? I czy motyw zamkniętej społeczności, by stworzyć historię o samotności, zazdrości, potrzebie akceptacji i destrukcyjnych relacjach między kobietami był dobrym pomysłem na fabułę? Ano nie najgorszym. Najwyrazistsze w tej całej historii są tutaj bohaterki. Każda z nich zmaga się z własnymi problemami; Ciara obsesyjnie dba o wizerunek idealnej żony i matki, Mishti czuje się zagubiona w obcym kraju i nieszczęśliwym małżeństwie, a Lauren próbuje odnaleźć się wśród oceniających ją matek. Dzięki temu powieść nie jest jedynie thrillerem z zagadką, ale również trafnym portretem społecznych presji i emocjonalnych frustracji. Disha Bose bardzo sprawnie buduje atmosferę i długo trzyma napięcie. Czytelnik od początku wie, że dojdzie do tragedii, jednak ...

Kylie Smith – Okrutna przysięga

Wspaniale jest się zanurzyć w brutalnym świecie magii, zdrady i przeznaczenia, a, że to już drugi tom, toteż autorka rozwija wątki rozpoczęte w pierwszej części, stawiając bohaterów przed wyborami, od których zależy nie tylko ich własne życie, ale również los całego świata. To wielowątkowa fabuła i dynamicznie prowadzone relacje między bohaterami powodują, ze trudno się oderwaćod lektury. Calla jako ostatnia Wojowniczka Krwi staje się postacią tragiczną, jest bowiem rozdarta między obowiązkiem a uczuciami i zmuszona do życia z piętnem przepowiedni. Motyw połączenia dusz z jednym z książąt Onyksu dodaje historii emocjonalnego napięcia i sprawia, że każdy dialog między nimi ma olbrzymie znaczenie. Autorka dobrze wykorzystuje motyw „enemies to lovers”, unikając jednak przesadnej schematyczności, dzięki czemu to historia jest tu na pierwszym miejscu, a nie związek bohaterów. Równie interesująco wypadają poboczne perspektywy. Wątek Aminy wnosi do książki gniew, determinację i pragnienie z...

Morgane Moncomble – Wiosna, by cię poznać

 „Wiosna, by cię poznać” przyszła do mnie w idealnym momencie, ponieważ szukałam czegoś uroczego, romantycznego i po prostu miłego. Dzięki niej mogłam pozwolić sobie na kilka godzin totalnego relaksu, odcinając się od codziennych spraw i zanurzając w świecie pełnym emocji. To bez wątpienia najbardziej „cozy” książka ostatnich miesięcy. Moncomble prowadzi narrację spokojnie, bez pośpiechu, pozwalając historii rozwijać się naturalnie i z wyczuciem. Nie ma tu przerysowanych zwrotów akcji ani sztucznego dramatyzmu, a zamiast tego jest opowieść, w której napięcie narasta stopniowo, niemal niezauważalnie, aż w końcu zaczyna przyjemnie pulsować pod powierzchnią wydarzeń. Co ważne, nie jest to napięcie banalne czy głupkowate, bo autorka unika schematów, oferując historię, która angażuje emocjonalnie, ale pozostaje wiarygodna. Ogromną siłą powieści są bohaterowie. Zostali rozpisani z dużą uważnością i psychologiczną głębią, co sprawia, że ich decyzje i reakcje wydają się autentyczne. Twor...

Carisa Broadbent – Upadły i pocałunek mroku

  Kiedy czytelnik przywiąże się do kilku autorów, to bardzo trudno sięgnąć po inną pozycję z gatunku, który darzy czystą miłością. Ale jak już się odważy i zacznie czytać to porównuje i porównuje, a to nie tędy droga. Trzeba dać powieści szansę i starać się wyrzucić z głowy wcześniej przeczytane książki, po to by móc obiektywnie spojrzeć na opowieść. Tak właśnie było w przypadku dylogii Królestwa Nyaxii. I choć powieść, o której chcę opowiedzieć to kolejna dylogia, to wydaje mi się wartościowsza, ciekawsza I po prostu zmyślniejsza. To właśnie tutaj znana czytelnikom Mishe, rozpoczyna swoją przygodę, która ani nie jest cukierkowa, ani banalna. To świetna, złożona i przemyślana historia, od której trudno się oderwać. I choć czytelnicy lubujący się w high fantasy będą w stanie przewidzieć pewne rzeczy, to fakt ten, nie zmniejsza przyjemności z czytania. Żeby zrozumieć pewne zależności, trzeba się w tę opowieść odpowiednio wgryźć, wszak krwiożercze stwory z długimi kłami tego wymagają,...

Lily Gold – Niania dla sąsiadów

 Wspominałam, ze lubię romanse? Chyba nie raz. Uwielbiam się przy nich relaksować, a jak do tego dochodzi jeszcze odrobina humoru, wtedy wiem, ze relaks bedzie absolutnie wyborny. Po lekturze pierwszej książki Lily która była dość udana, miałam nadzieję na powtórkę. Źle nie było, ale... Rzecz ma się podobnie, co ostatnio. W jednym budynku mieszka trzech zaradnych życiowo facetów i jedna dziewczyna. Pewnego dnia, chłopcy otrzymują informację, ze na portierni jakaś kobieta zostawiła im dziecko i informację, że go nie chce. I tu wchodzi cała na biało główna bohaterka, która to jest nianią zawodową. Rzecz jasna pada na nią cały proces przygotowania mężczyzn do tacierzyństwa i namówienia ich do testu na ojcostwo. I jak wiadomo, koniec końców wszyscy wylądują w łóżku. Fajnie czytało sie tę opowiastkę, lekka była i przyjemna. Wprawdzie autorka starała się przemycić ważne informacje, np. o tym jak czuje sie porzucone i niechciane dziecko, o problemach związanych z bezpłodnością czy niezr...