Przejdź do głównej zawartości

Briar Boleyn – Na krwawych skrzydłach

 Od kilkunastu miesięcy w cyklach romantasy prym wiodą smoki, wspaniałe majestatyczne, niebezpieczne i absolutnie obowiązkowe stworzenia. W „Na krwawych skrzydłach” do tej popularnej mieszanki dołączają wampiry, więc jeśli ktoś zdążył pomyśleć, że o tych drugich świat już zapomniał, to jest w dużym błędzie. Tutaj wracają w pełnej, krwawej krasie i od razu przejmują kontrolę.



Historia Medry Pendragon, dziewczyny pół-fae i rzekomo ostatniej smoczej jeźdźczyni, od początku wrzuca czytelnika w sam środek niebezpiecznego świata Akademii Krwawych Skrzydeł. Oczywiście jest tu wszystko, czego można się spodziewać po tym gatunku, bo i elitarną akademię, śmiercionośne zasady i sieć intryg, która oplata bohaterów niczym pajęczyna. Do tego dochodzi jednak element, który wyraźnie wyróżnia tę książkę, czyli osobliwa tradycja łączenia wysoko urodzonych w konfiguracje z dwiema żonami lub mężami. Ten motyw dodaje historii pieprzu, nawet jeśli scen intymnych jest stosunkowo niewiele.


Główna bohaterka jest charakterna, uparta i potrafi postawić na swoim, ale jednocześnie bywa zaskakująco łatwowierna. Jej spojrzenie na świat jest momentami wyidealizowane, co prowadzi ją do decyzji, które czytelnik może uznać za dość naiwne. Z kolei Blake Drakharrow to postać znacznie bardziej problematyczna, mimo dość wysokiej rangi jest niepewny, skryty, a przy tym kłamliwy i egoistyczny. Choć autorka wyraźnie próbuje przedstawić go jako bohatera pozytywnego, trudno całkowicie kupić tę wizję, bo jego działania często temu przeczą. To jednak właśnie ta niejednoznaczność sprawia, że relacja między nim a Medrą przyciąga uwagę.


Największą siłą książki jest jednak jej wciągająca fabuła. Historia została skonstruowana w taki sposób, że trudno się od niej oderwać, zwroty akcji pojawiają się w odpowiednich momentach, a napięcie jest umiejętnie podtrzymywane. 


A jeśli ktoś sięga po tę książkę głównie dla smoków… no cóż, tutaj może poczuć lekki niedosyt. Tych wrednych stworów jest jak na lekarstwo i pozostają raczej w cieniu wydarzeń. Wygląda jednak na to, że ich prawdziwa rola dopiero się zacznie i wszystko wskazuje na to, że w kolejnym tomie w końcu pokażą swoje prawdziwe oblicze.Od kilkunastu miesięcy w cyklach romantasy prym wiodą smoki, wspaniałe majestatyczne, niebezpieczne i absolutnie obowiązkowe stworzenia. W „Na krwawych skrzydłach” do tej popularnej mieszanki dołączają wampiry, więc jeśli ktoś zdążył pomyśleć, że o tych drugich świat już zapomniał, to jest w dużym błędzie. Tutaj wracają w pełnej, krwawej krasie i od razu przejmują kontrolę.


Historia Medry Pendragon, dziewczyny pół-fae i rzekomo ostatniej smoczej jeźdźczyni, od początku wrzuca czytelnika w sam środek niebezpiecznego świata Akademii Krwawych Skrzydeł. Oczywiście jest tu wszystko, czego można się spodziewać po tym gatunku, bo i elitarną akademię, śmiercionośne zasady i sieć intryg, która oplata bohaterów niczym pajęczyna. Do tego dochodzi jednak element, który wyraźnie wyróżnia tę książkę, czyli osobliwa tradycja łączenia wysoko urodzonych w konfiguracje z dwiema żonami lub mężami. Ten motyw dodaje historii pieprzu, nawet jeśli scen intymnych jest stosunkowo niewiele.


Główna bohaterka jest charakterna, uparta i potrafi postawić na swoim, ale jednocześnie bywa zaskakująco łatwowierna. Jej spojrzenie na świat jest momentami wyidealizowane, co prowadzi ją do decyzji, które czytelnik może uznać za dość naiwne. Z kolei Blake Drakharrow to postać znacznie bardziej problematyczna, mimo dość wysokiej rangi jest niepewny, skryty, a przy tym kłamliwy i egoistyczny. Choć autorka wyraźnie próbuje przedstawić go jako bohatera pozytywnego, trudno całkowicie kupić tę wizję, bo jego działania często temu przeczą. To jednak właśnie ta niejednoznaczność sprawia, że relacja między nim a Medrą przyciąga uwagę.


Największą siłą książki jest jednak jej wciągająca fabuła. Historia została skonstruowana w taki sposób, że trudno się od niej oderwać, zwroty akcji pojawiają się w odpowiednich momentach, a napięcie jest umiejętnie podtrzymywane. 


A jeśli ktoś sięga po tę książkę głównie dla smoków… no cóż, tutaj może poczuć lekki niedosyt. Tych wrednych stworów jest jak na lekarstwo i pozostają raczej w cieniu wydarzeń. Wygląda jednak na to, że ich prawdziwa rola dopiero się zacznie i wszystko wskazuje na to, że w kolejnym tomie w końcu pokażą swoje prawdziwe oblicze.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Shannon Chakraborty – Przygody Aminy Al-Sirafi

 Fantastyka, w której prym wiodą kobiety krnąbrne, inteligentne i żądne przygód to dość powszechna forma, ale takiej krewkiej i szalonej piratki, moje czytelnicze oko wcześniej nie dostrzegło. Przypomina może nieco stukniętego kapitana Sparowa... choć nie! Amina jest o niebo lepsza! Jest to pełnomorska powieść przygodowa, podprawiona magią i demonicznymi bohaterami. Na tyle zawadiacka, że chciałoby się zaśpiewać:  "Ciepła krew poleje się strugami,  wygra ten, kto utrzyma ship. W huku dział ktoś przykryje się falami, Jak da Bóg, ocalimy bryg." *słowa: Lech Klupś I jakaż to była przyjemność czytać o emerytowanej piratce, w wieku powiedzmy średnim, która po raz ostatni rusza w rejs ku nowej przygodzie! Tym razem stawia czoła frankońskiemu kolonizatorowi i robi to z rozkoszą i niebywałym sprytem. To błyskotliwa i wielowarstwowa powieść o rodzinie, miłości i odnajdywaniu w życiu celu. Pełna przekomarzanek, zabawnych akcji i pyskówek opowieść przygodowa, która z początku snuje ...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...