Znacie to powiedzenie, że jak dziecko zbyt długo siedzi cicho i spokojnie się sobą zajmuje, to może to zwiastować tylko kłopoty? Ale czasem ta chwila spokoju jest tak potrzebna, że nawet późniejszy armagedon jest rodzicowi niestraszny i tak naprawdę wszystko można przeżyć. Praca w domu to praca marzeń - mówią. Dziecka doglądniesz, zakupy zrobisz, obiad ugotujesz. No fajnie masz, nie? No, szczerze mówiąc nie narzekam. Wszystko się zgadza. Tylko weź tu pracuj jak przy prawej nodze jojczy pies, przy lewej dzieciak układa skomplikowaną budowlę z klocków lego, na kuchence właśnie przypala się gulasz, a eklerka leży na talerzyku i zalotnie do ciebie mruga: - No zjedz mnie, no. Skuś się. Odrobina nie zaszkodzi... I choć wiesz, że nie możesz to i tak jęzor do dupy ci ucieka i pracować nie możesz, bo wszystko przeszkadza. A od rana szaleństwo. Zleceniodawca wydzwania co pięć minut, bo tekst był asap, a asap skończył się pół godziny temu, poza tym ten wcześniejszy tekst miał literów...