„Pucking Wild” to książka, która wystawiła moją cierpliwość na ciężką próbę i przyznam szczerze, że kompletnie nie rozumiem fenomenu Emily Rath. Po lekturze jestem jeszcze bardziej zdezorientowana tym, skąd bierze się zachwyt nad jej twórczością, bo to jedna z tych książek, które miały być lekkim romansem sportowym z odrobiną pikanterii, a okazały się męczącą przeprawą przez źle napisane dialogi, papierowych bohaterów i fabułę pozbawioną wiarygodności.
Nie mam nic przeciwko odważniejszym scenom w romansach. Dobrze napisane sceny intymne potrafią budować napięcie i pogłębiać relację między bohaterami. Problem w tym, że w Pucking Wild są one jedynym elementem, który zdaje się interesować autorkę. Wszystko pomiędzy nimi sprawia wrażenie dopisanego na szybko i bez większej troski o jakość.
Największym problemem są dialogi, które brzmią sztucznie, nienaturalnie i często wywołują raczej zażenowanie niż uśmiech. Riposty, które miały być błyskotliwe i zabawne, są przewidywalne oraz wymuszone. Wielokrotnie łapałam się za głowę, zastanawiając się, czy ktokolwiek naprawdę rozmawia w taki sposób. Bohaterowie nie mają własnych myśli, wszyscy mówią podobnie, a ich rozmowy przypominają kiepsko napisany scenariusz serialu dla nastolatków.
Nie pomaga również styl autorki, w którym zdania są toporne, momentami niezgrabne, a narracja sprawia wrażenie chaotycznej.
Zamiast płynnie prowadzić historię, tekst często wybija z rytmu i utrudnia zaangażowanie się w losy bohaterów, trudno przejmować się ich problemami, gdy sposób ich przedstawienia jest tak powierzchowny.
Sama fabuła również nie ma wiele do zaoferowania, a motyw kobiety uciekającej przed toksycznym mężem i rozpoczynającej nowe życie miał potencjał, ale został sprowadzony do serii schematycznych wydarzeń i romansowych klisz.
Relacja Tess i Ryana rozwija się w sposób przewidywalny, pozbawiony głębi i emocjonalnej wiarygodności. Różnica wieku, która miała być jednym z ciekawszych elementów historii, ostatecznie niewiele wnosi.
Bohaterowie są jednowymiarowi, a ich decyzje często wydają się podporządkowane wyłącznie potrzebom fabuły. Trudno znaleźć tu autentyczne emocje czy rozwój postaci, zamiast tego dostajemy kolejne sceny, które mają być zabawne, seksowne lub wzruszające, ale rzadko osiągają zamierzony efekt.
Pucking Wild to dla mnie książka zła praktycznie pod każdym względem. Bo i słabo napisana, i pełna nieudanych dialogów, i pozbawiona przekonujących bohaterów, ale też oparta na fabule, która nie potrafi zainteresować. Jeśli popularność Emily Rath wynika właśnie z takich historii, to pozostaję całkowicie odporna na jej urok. Dla mnie była to lektura męcząca, irytująca i zdecydowanie niewarta poświęconego czasu.
Komentarze
Prześlij komentarz