Przejdź do głównej zawartości

Hiyoko Kurisu – Bursztynowe słodycze magiczne

Cóż to była za niezwykle nastrojowa książka! Składa się z kilku powiązanych ze sobą opowiadań. Ich bohaterami są zwykli ludzie, którzy w pewnym momencie życia gubią drogę, mierzą się z samotnością, żalem, poczuciem straty czy brakiem sensu. To właśnie oni trafiają do tajemniczego pasażu handlowego ukrytego za starą świątynią, a następnie do niezwykłego sklepiku prowadzonego przez Kogetsu, istotę będącą połączeniem człowieka i lisa.



Autor snuje swoje historie w wyjątkowy sposób. Czasem robi to onirycznie, jakby prowadził czytelnika przez sen pełen symboli, innym razem opowiada delikatnie i z czułością, skupiając się na emocjach bohaterów. Bywa też i magicznie, bo świat japońskich legend, duchów i zwierząt potrafiących przybierać ludzką postać przenika się tu z codziennością, tworząc atmosferę pełną uroku i tajemnicy.

Choć wydawać by się mogło, że najważniejszą rolę pełnią tu magiczne słodycze, to tak naprawdę jest to książka o nas samych. O naszych słabościach, pragnieniach i błędach, ale również o sile, która pozwala się z nimi zmierzyć. Każde opowiadanie niesie ze sobą refleksję i czasem rozwiązanie problemów, choć rzadko bywa to proste.

Jest to lektura spokojna, kojąca i pełna ciepła. Nie epatuje dramatyzmem, lecz subtelnie wskazuje, że warto zatrzymać się na chwilę, przyjrzeć własnym emocjom i czasem po prostu sobie pomóc. To książka, która otula czytelnika niczym szal i filiżanka gorącej herbaty,  pozostawiając po sobie poczucie spokoju oraz nadziei.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Michael Lewis – Big short

Nie trzeba być ekonomistą, żeby zrozumieć wielką katastrofę finansową, wystarczy umieć tylko odpowiednio szybko spojrzeć na dane. Książka Lewisa opowiada o kryzysie finansowym z 2008 roku, ale opisuje moment, w którym absurd przestał być absurdem, bo wystarczająco wiele osób zaczęło traktować go jako normę. A wszystko zaczęło się od kredytów hipotecznych. Kredyty zostały nazwane jako skomplikowane instrumenty finansowe, te zyskały kolejne warstwy, a ryzyko zaczęło wędrować od jednego uczestnika rynku do drugiego. Im bardziej skomplikowany stawał się mechanizm, tym łatwiej było przestać zadawać podstawowe pytanie, co właściwie znajduje się w środku. Autor opisał więc ludzi, wśród których znajdują się ekscentrycy, outsiderzy obsesyjnie przywiązani do liczb, często nieprzystosowani do finansowego establishmentu. Ludzie, którzy zamiast zachwycać się rosnącymi wykresami, zaczęli czytać drobny druk i sprawdzać dane. I zobaczyli coś, czego inni zobaczyć nie chcieli. To najbardziej fascynujący...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...