„Dławiący horror” to zbiór opowiadań, który pokazuje Roberta E. Howarda z zupełnie innej strony niż ta najbardziej znana fanom Conana Barbarzyńcy. Owszem, nadal obecne są tu brutalność, dzikość i mroczny klimat, ale zamiast epickiej fantasy dostajemy literaturę grozy zanurzoną w cieniu śmierci, przekleństw i pradawnego zła.
Howard znakomicie buduje atmosferę niepokoju. Jego opowiadania są krótkie, konkretne i niezwykle intensywne, nie rozwleka fabuły, tylko od razu wrzuca czytelnika w sam środek koszmaru. W wielu tekstach czuć inspirację twórczością H.P. Lovecrafta, zwłaszcza w motywach starożytnych tajemnic, przeklętych miejsc czy sił, których człowiek nie jest w stanie pojąć. Jednocześnie Howard zachowuje własny styl, bardziej dynamiczny, brutalny i nastawiony na akcję niż lovecraftowski horror psychologiczny.
Największe wrażenie robią „Glizdy Ziemi” oraz „Gołębie z piekła rodem”. Pierwsze opowiadanie jest mroczną, niemal barbarzyńską historią zemsty i okrucieństwa, drugie natomiast to klasyczna opowieść grozy z duszną atmosferą południa Stanów Zjednoczonych. Nie bez powodu Stephen King uznał je za jedno z najlepszych opowiadań horroru XX wieku, a nawet dziś potrafi wywołać autentyczny niepokój.
Atutem zbioru jest różnorodność. Znajdziemy tu zarówno historie o nadnaturalnych stworach, jak i opowieści bardziej przygodowe, ocierające się o weird fiction. Dzięki temu książka nie nuży, choć trzeba przyznać, że nie wszystkie teksty trzymają równie wysoki poziom. Niektóre są bardziej szkicami pomysłów niż pełnoprawnymi opowiadaniami. Mimo to całość czyta się bardzo dobrze, szczególnie jeśli ktoś lubi klasyczny horror i literaturę z pierwszej połowy XX wieku.
„Dławiący horror” to świetna propozycja dla fanów grozy w starym stylu, surowej, brutalnej i pełnej tajemniczego klimatu. To także doskonała okazja, by zobaczyć, jak wszechstronnym pisarzem był Robert E. Howard. Autor Conana równie dobrze potrafi straszyć, co opowiadać o barbarzyńcach i wojownikach.
Komentarze
Prześlij komentarz