To, co przyszło mi na myśl, kiedy wzięłam do ręki tę powieść to "Miasto Kości" i przygody Clary i Jace'a. Podczas lektury okazało się jednak, że mam tu do czynienia z wyrafinowaną i wykwintną wręcz fantastyką nie tylko dla młodzieży zupełnie niepodobną do wyżej wymienionej (doskonałej nomen omen) książki. Mamy tu pysznie rozwinięte uniwersum, w którym niesprawiedliwie i okrutnie rządzi sześciu świętych, a pozostali żyją tylko z dnia na dzień, mając nadzieję na przetrwanie i obalenie rządów bezwzględnych apostołów. M. K Lobb to geniuszka. Autorka, która w tak zawiły, a jednocześnie piękny sposób łączy ze sobą wątki fantastyczne, to dla mnie mistrzyni. Czasem odnosiłam wrażenie, że pewne elementy są zbudowane pieczołowiciej niźli w Grze o tron. Lobb nie jest banalna. Miesza w fabule jak w wielkim kotle, osacza czytelnika swoimi pomysłami, a bohaterów odziera z warstw jak cebulę. Ta książka jest wymagająca. Trzeba się przy niej skupić, by móc czerpać radość nie tyl...