Opowieści o kobiecej przyjaźni, wzajemnym wsparciu i porozumieniu zawsze mają w sobie coś kojącego. Czasem warto przeczytać o odrobinie odwagi i zmiana otoczenia, by na nowo odnaleźć siebie i sens codzienności.
Cztery zupełnie różne kobiety, zmęczone szarością londyńskiego życia, decydują się na spontaniczny wyjazd do słonecznego Portofino. Każda z nich niesie własne rozczarowania, samotność i problemy. Włoskie słońce, zapach ogrodów i spokojny rytm dnia działają na bohaterki jak balsam, dzięki któremu powoli otwierają się przed sobą, uczą się szczerości i zaczynają dostrzegać, że nie są w swoich problemach same.
Książkę czyta się niezwykle lekko i szybko. Styl autorki jest subtelny, pełen ironii i ciepłego humoru, który sprawia, że nawet trudniejsze emocje podane są w sposób delikatny i nienachalny. To zdecydowanie lektura na jeden lub dwa wieczory, idealna, by się wyciszyć i oderwać od codzienności.
Nie jest to jednak historia płytka. Pod warstwą uroku kryją się refleksje o samotności, niespełnieniu, potrzebie bliskości i akceptacji. Autorka opowiada o tym jak wielką siłę ma kobieca solidarność i jak wiele może zmienić zwykła życzliwość.
To książka, która relaksuje, poprawia nastrój i daje nadzieję. I trzeba wiedzieć, że czasem najpiękniejsze rzeczy zaczynają się od jednej, pozornie szalonej decyzji.
Z całego serca polecam, bo to mała, literacka podróż, która zostawia po sobie dużo światła.
Komentarze
Prześlij komentarz