Przejdź do głównej zawartości

Lauri Nummenmaa – Zło

W literaturze popularnonaukowej rzadko trafiają się pozycje, które jednocześnie fascynują na równi z niepokojem i zmuszają do głębokiej auautorefleksji. Tutaj, już sam tytuł zapowiada podróż w rejony, które wielu z nas wolałoby pozostawić nietknięte.



Autor jest psychologiem i neurobiologiem i podejmuje tu próbę odpowiedzi na jedno z najstarszych i najbardziej niewygodnych pytań, czyli skąd bierze się zło? Nie czyni tego jednak z perspektywy moralizatora ani historyka, lecz badacza ludzkiego umysłu. 

Nummenmaa zaczyna od szerokiego spojrzenia na historię ludzkości, której przecież nie sposób oddzielić od przemocy. Rozpoczyna od plemiennych konfliktów, kończy na współczesnych wojnach, opowiada o indywidualnych aktach okrucieństwa po systemowe mechanizmy zniewolenia, bowiem zło jawi się jako stały element ludzkiego doświadczenia.

Najbardziej intrygujące w tej książce jest jednak przesunięcie perspektywy, ponieważ autor nie pyta  „dlaczego oni są źli?”, ale „dlaczego my tacy jesteśmy?”. To subtelne, lecz fundamentalne przesunięcie sprawia, że czytelnik przestaje być bezpiecznym obserwatorem, a staje się uczestnikiem opisywanej rzeczywistości. Zło przestaje być czymś obcym i zaczyna być potencjałem obecnym w każdym z nas.

Książka prowadzi przez trzy główne poziomy analizy: biologiczny, psychologiczny i moralny. Na poziomie biologicznym autor snuje, że nasze mózgi są wyposażone w mechanizmy, które mogą sprzyjać agresji, ci często jest efektem ewolucyjnego przystosowania. Na poziomie psychologicznym analizuje emocje, takie jak gniew, strach czy poczucie zagrożenia, które mogą prowadzić do przemocy. Wreszcie, na poziomie moralnym stawia pytania o odpowiedzialność, wolną wolę i granice usprawiedliwienia.

Szczególnie cenne jest to, że Nummenmaa nie poprzestaje na diagnozie. Zastanawia się również nad przyszłością i nad tym, czy możliwe jest ograniczenie zła? Czy rozwój technologii, edukacji i empatii może zmienić naszą naturę, czy jedynie maskuje jej ciemne strony? Odpowiedzi nie są jednoznacznAutor jest psychologiem i neurobiologiem i podejmuje tu próbę odpowiedzi na jedno z najstarszych i najbardziej niewygodnych pytań, czyli skąd bierze się zło? Nie czyni tego jednak z perspektywy moralizatora ani historyka, lecz badacza ludzkiego umysłu. 

Nummenmaa zaczyna od szerokiego spojrzenia na historię ludzkości, której przecież nie sposób oddzielić od przemocy. Rozpoczyna od plemiennych konfliktów, kończy na współczesnych wojnach, opowiada o indywidualnych aktach okrucieństwa po systemowe mechanizmy zniewolenia, bowiem zło jawi się jako stały element ludzkiego doświadczenia. Co istotne, autor nie traktuje tych zjawisk jako aberracji, lecz jako coś głęboko zakorzenionego w naszej naturze.

Najbardziej intrygujące w tej książce jest jednak przesunięcie perspektywy, ponieważ autor nie pyta  „dlaczego oni są źli?”, ale „dlaczego my tacy jesteśmy?”. To subtelne, lecz fundamentalne przesunięcie sprawia, że czytelnik przestaje być bezpiecznym obserwatorem, a staje się uczestnikiem opisywanej rzeczywistości. Zło przestaje być czymś obcym i zaczyna być potencjałem obecnym w każdym z nas.

Książka prowadzi przez trzy główne poziomy analizy: biologiczny, psychologiczny i moralny. Na poziomie biologicznym autor snuje, że nasze mózgi są wyposażone w mechanizmy, które mogą sprzyjać agresji, ci często jest efektem ewolucyjnego przystosowania. Na poziomie psychologicznym analizuje emocje, takie jak gniew, strach czy poczucie zagrożenia, które mogą prowadzić do przemocy. Wreszcie, na poziomie moralnym stawia pytania o odpowiedzialność, wolną wolę i granice usprawiedliwienia.

Szczególnie cenne jest to, że Nummenmaa nie poprzestaje na diagnozie. Zastanawia się również nad przyszłością i nad tym, czy możliwe jest ograniczenie zła? Czy rozwój technologii, edukacji i empatii może zmienić naszą naturę, czy jedynie maskuje jej ciemne strony? Odpowiedzi nie są jednoznaczne, co tylko podkreśla uczciwość intelektualną autora.

„Zło” to książka niewygodna, ale potrzebna. W czasach, gdy tak łatwo spolaryzować świat na „dobrych” i „złych”, trudno zauważyć, że granica między nimi nie przebiega między ludźmi, lecz wewnątrz każdego z nas. I że prawdziwe zrozumienie zaczyna się dopiero wtedy, gdy mamy odwagę spojrzeć tej prawdzie prosto w oczy.e, co tylko podkreśla uczciwość intelektualną autora.

„Zło” to książka niewygodna, ale potrzebna. W czasach, gdy tak łatwo spolaryzować świat na „dobrych” i „złych”, trudno zauważyć, że granica między nimi nie przebiega między ludźmi, lecz wewnątrz każdego z nas. I że prawdziwe zrozumienie zaczyna się dopiero wtedy, gdy mamy odwagę spojrzeć tej prawdzie prosto w oczy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...

Ewa Olchowa – Seria Zrodzona

 O serii Zrodzona zrobiło się głośno kilka lat temu, kiedy to pewna poznanianka zaczęła spełniać swoje marzenia i własnym sumptem wydała pierwszy tom. Fajny pomysł na promocje, gigantyczne pokłady pracy i przede wszystkim rzutki pomysł, przyniósł efekty w postaci powiększającej się ciągle liczby fanów. Trochę z niedowierzaniem i wielką ostrożnością podchodziłam do tej serii, ale w końcu dałam się przekonać. Szybko okazało się, że doskonały marketing idzie też w parze z bardzo dobrą historią. zdj. Ewa Olchowa Opowieść ta traktuje o Rose, pewnej młodej dziewczynie, której życie odwraca się o 180 stopni. Okazuje się, że nie jest zwykłym człowiekiem, ba, bliżej jej raczej do kreatur znanych raczej z książek niźli z prawdziwego życia. Dziewczyna zakochuje się w przystojnym Łowcy i trafia do miejsca, gdzie ma się dokonać jej przemiana. Tylko pytanie brzmi czy zostanie Luminatem (osobą władającą światłem i pochłaniającą ludzką energię) czy też Łowcą (kimś w rodzaju wampira). Przejdzie wię...