Atmosfera – budowana powoli, niemal niepostrzeżenie wciągaja w świat, w którym granica między racjonalnością a czymś niewytłumaczalnym zaczyna się zacierać. I to mi szalenie odpowiada!
Mamy tu przesiąknięte grozą i mistycyzmem opowieści o tajemnicach, duchach, niewyjaśnionych zdarzeniach i głosach dochodzących z miejsca, do którego żywi nie mają dostępu. Głównym bohaterem jest ojciec Philip Rivers, czyli duchowny obdarzony niezwykłą zdolnością słyszenia głosów. Przynoszą mu one ostrzeżenia dotyczące przyszłości, a czasem zapowiedź czyjejś śmierci. Nie jest to jednak dar, który można traktować wyłącznie jako niezwykłą ciekawostkę, bowiem każdy głos niesie ze sobą czyjąś historię, tajemnicę i potrzebę domknięcia spraw.
Właśnie ten motyw wydał mi się w książce szczególnie interesujący, bo choć pojawiają się tutaj duchy i zjawiska nadprzyrodzone, w centrum opowieści pozostaje człowiek, jego lęk, poczucie winy, czasem samotność, czy potrzeba przebaczenia i pragnienie odnalezienia spokoju.
Atmosfera jest gęsta i niepokojąca, ale autor nie epatuje zbytnio grozą, aby wzbudzić niepokój. Wystarczają tu w zupełności niedopowiedzenia, szepty, przeczucia i świadomość istnienia czegoś ponad to, co znane.
Ciekawym kontekstem jest również sam autor, czyli Roger Pater. Jest to literacki pseudonim Gilberta Hudlestona, który przyjął zakonne imię Roger, a postać ojca Riversa miała być inspirowana jego własną osobą, przekonaniami religijnymi, a nawet doświadczeniami, o których sam autor opowiadał.
Najbardziej podobało mi się właśnie to balansowanie pomiędzy wiarą a tajemnicą, a Pater nie próbuje nawet wszystkiego wyjaśniać. Pozostawia przestrzeń na własną interpretację i pozwala czytelnikowi samemu zdecydować, czy słyszane przez bohatera głosy są przejawem czegoś nadprzyrodzonego, czy może istnieje dla nich inne wytłumaczenie.
To książka dla tych, którzy lubią opowieści o duchach, niewyjaśnionych zjawiskach i sekretach. Ma w sobie coś z seansu spirytystycznego, ale zamiast gwałtownie straszyć, zaprasza do wsłuchania się w ciszę. A kiedy już zacznie się słuchać, można usłyszeć znacznie więcej, niż chcielibyśmy.
Komentarze
Prześlij komentarz