Przejdź do głównej zawartości

DUNCAN HARDING – PSYCHIATRA SĄDOWY

Podczas czytania tej książki odnosiłam wrażenie, że wszyscy jako ludzie jesteśmy chorzy psychicznie, tylko u niektórych brak objawów. Bardzo trudno czytało mi się o czymś, co nie daje komfortu bezpiecznego dystansu, a zamiast tego zmusza go do konfrontacji z tym, co najbardziej niepokojące. 



Nie jest to klasyczny reportaż ani sensacyjna opowieść o zbrodni. Harding, jako praktykujący psychiatra sądowy, opowiada raczej chłodno, precyzyjnie analizuje, ale bez uprzedzeń, lecz nie bez emocji. To właśnie napięcie między profesjonalnym dystansem a ludzkim współodczuwaniem stanowi o sile tej książki.

Mamy tu szereg opowieści o sprawach, które wymykają się prostym klasyfikacjom dobra i zła. Dwunastoletni chłopiec zdolny do niewyobrażalnego okrucieństwa, zamknięty w sobie nastolatek, który słyszy głosy, czy dziewczyna, która jednym aktem niszczy własny dom, jakby chciała wymazać swoją przeszłość. Każdy z tych przypadków to nie tylko historia przestępstwa, lecz przede wszystkim opowieść o pęknięciu w psychice, w relacjach i w rzeczywistości.

 Czy zło jest wrodzone, czy nabyte? Gdzie kończy się odpowiedzialność jednostki, a zaczyna wpływ środowiska? I wreszcie, czy istnieje droga powrotu dla tych, którzy przekroczyli granice, wydawałoby się, nieodwracalnie? Nad tym właśnie należy się pokłonić.

Szczególnie poruszający jest wątek młodocianych sprawców. Autor z wnikliwością pokazuje, jak cienka bywa linia między niewinnością a destrukcją. Dzieci i nastolatki w jego opowieściach nie są ani jednoznacznie ofiarami, ani wyłącznie sprawcami. Są raczej świadectwem tego, jak skomplikowany i kruchy jest proces kształtowania się człowieka.

 Nie trzeba obawiać się trudnych zwrotów czy lekarskiego bełkotu. Tutaj język podporządkowany jest analizie. Jest precyzyjny, rzeczowy, a przez to jeszcze bardziej przejmujący. 

 Nie jest to książka dająca ukojenie, nie oferuje też moralnego komfortu. Opowiada o naturze zła, o granicach empatii, o odpowiedzialności. To lektura trudna, momentami wręcz bolesna, ale potrzebna.

Bo być może największą wartością tej książki jest nie to, że zagląda w umysły przestępców, lecz to, że zmusza do spojrzenia w głąb samych siebie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...

Ewa Olchowa – Seria Zrodzona

 O serii Zrodzona zrobiło się głośno kilka lat temu, kiedy to pewna poznanianka zaczęła spełniać swoje marzenia i własnym sumptem wydała pierwszy tom. Fajny pomysł na promocje, gigantyczne pokłady pracy i przede wszystkim rzutki pomysł, przyniósł efekty w postaci powiększającej się ciągle liczby fanów. Trochę z niedowierzaniem i wielką ostrożnością podchodziłam do tej serii, ale w końcu dałam się przekonać. Szybko okazało się, że doskonały marketing idzie też w parze z bardzo dobrą historią. zdj. Ewa Olchowa Opowieść ta traktuje o Rose, pewnej młodej dziewczynie, której życie odwraca się o 180 stopni. Okazuje się, że nie jest zwykłym człowiekiem, ba, bliżej jej raczej do kreatur znanych raczej z książek niźli z prawdziwego życia. Dziewczyna zakochuje się w przystojnym Łowcy i trafia do miejsca, gdzie ma się dokonać jej przemiana. Tylko pytanie brzmi czy zostanie Luminatem (osobą władającą światłem i pochłaniającą ludzką energię) czy też Łowcą (kimś w rodzaju wampira). Przejdzie wię...