Pamiętam, że dostałam kiedyś Hobbita na jakimś apelu w szkole podstawowej. Przeleżał sobie chłopaczyna na półce kilka lat, zanim stał się dla mnie jedną z ważniejszych powieści w życiu. I wracam do niego chętnie, ale w formie graficznej czytałam po raz pierwszy. A że to wydanie zrobiło na mnie ogromne wrażenie, toteż dzielę się opinią.
Historia Bilba Bagginsa, który pewnego dnia opuszcza bezpieczny, uporządkowany świat Shire’u i wyrusza w niezwykłą podróż wraz z krasnoludami i Gandalfem, zyskuje zupełnie nowy wymiar. Bo przecież wiadomo co będzie dalej i jak dani bohaterowie wyglądali, ale tutaj na wyobraźnię działają też ilustracje, które nie do końca odzwierciedlają obraz, który od dawna siedzi w głowie. A to jest szalenie ciekawe i takie zderzenie się z czyimś pomysłem daje zupełnie inną formę przyjemności.
Zachwyciła mnie piękna, charakterystyczna i doskonale współgrająca z tekstem kreska. Widać tutaj ogromne wyczucie i olbrzymi talent. Ilustracje są malownicze, ale kiedy trzeba, pojawia się w nich mrok i napięcie.
Wyważono tu doskonale proporcje między słowem a obrazem, więc całość czyta się z ogromną przyjemnością. Niczego nie jest za dużo, bo grafika nie przytłacza historii, a jednocześnie potrafi powiedzieć bardzo wiele.
Uwielbiam Tolkienowskie Śródziemie, dlatego możliwość ponownego spotkania z Bilbem, Gandalfem, krasnoludami i wszystkimi niezwykłymi stworzeniami była dla mnie prawdziwą czytelniczą przyjemnością. A forma powieści graficznej sprawiła, że znana podróż nabrała świeżości.
To pięknie skonstruowana, niezwykle klimatyczna adaptacja. Będzie doskonałym wyborem dla wielbicieli Tolkiena, a dla tych, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę ze Śródziemiem może być to wyjątkowo piękne zaproszenie do tego świata.
Komentarze
Prześlij komentarz