Książka romantyczna kojarzy mi się z cudownym, odprężającym czasem kiedy nie muszę skupiać myśli i tylko wchłaniać miłosne uniesienia. Gorzej, jeśli w powieści zdarzają się przeszkody. Wtedy jest to rzecz ciężkostrawna i męcząca. Wydawało mi się, że "przejadł się" już wizerunek obrzydliwie bogatego przedstawiciela płci przeciwnej, zamieszanego w jakieś mafijne zatargi i głupiutkiej kobiety, która niczego w życiu nie osiągnęła, poza tym, że dużo pije, trwoni pieniądze i bez namysłu przyjmuje drogie prezenty od niedawno poznanego mężczyzny. Cóż można powiedzieć o tej książce dobrego? Ano to, że to nie jest lektura wymagająca i fajnie się przy niej odpoczywa, jeśli nie przeszkadzają czytelniczce pewne niedociągnięcia fabularne. Bo jednym z zarzutów, które mogę tu wystosować, to bylejakość w budowaniu postaci, pobieżne i niedokładne opisy bohaterów, zachowań których nie można w żaden sposób wytłumaczyć. Trudno pogodzić się z ich decyzjami, które nie są poparte żadnymi sensownym...