Nie ma małżeństw idealnych. Nie ma też ludzi, którzy nie zachowaliby dla siebie kilku sekretów czy tajemnic z przeszłości. Jest to całkiem zdrowy odruch, pod warunkiem, że zaszłości i niedopowiedzenia nie spowodują paraliżu w codziennym życiu lub nie staną się przyczynkiem do braku zrozumienia, porozumienia, a w szczęśliwe współżycie nie wkroczy nieufność. Dziś słów kilka o thrillerze niecodziennym, który śmiało można zakwalifikować do domestic noir. Jest tu opowieść o małżeństwie, które zapętla się w kłamstwach, niedopowiedzeniach i tajemnicach. Wychodzi więc na jaw to, czego obawiają się wszyscy zakładający rodzinę; czy na pewno znam osobę, z którą zamierzam spędzić resztę życia. Była to dość duszna i wywołująca niepokój lektura. Bez szalonych zwrotów akcji i trudnych do opanowania emocji, za to z olbrzymią dawką psychologii i zaglądania w umysły męża i żony. To, że główna bohaterka sprawia wrażenie szarej myszki, potęguje napięcie i sprawia, że tajemnica z jaką wkroczyła na łon...