Dobre fantasy, które pochłania od pierwszych stron to nie lada gratka. A jeśli w nim występują wszystkie najcenniejsze elementy, czyli dopracowane uniwersum, intrygi i nieco politycznych zawirowań, to już mogę rzecz polecać z czystym sumieniem.
Akcja powieści rozgrywa się na kontynencie Vesterii, który od lat drży przed imperialnymi ambicjami Bessemii. Cesarzowa Margaraux wychowała swoje córki: Daphne, Beatriz i Sophronię, nie jak dzieci, lecz jak narzędzia, ponieważ od najmłodszych lat szkolone były by zniszczyć sąsiednie królestwa i utorować matce drogę do absolutnej władzy. Księżniczki są jednocześnie bronią i przynętą, politycznymi pionkami wysyłanymi do obcych krajów, by rozsadzić je od środka.
Trzeba przyznać, że już pierwszych stron było jasne, że autorki nie interesuje prosta opowieść o podbojach, a kluczowym motywem stało się pytanie, co dzieje się z człowiekiem, który całe życie słyszał, kim ma być, a potem po raz pierwszy zaczyna w to wątpić? Momentem granicznym jest śmierć Sophronii, która wybrała miłość zamiast imperialnego obowiązku i zapłaciła za to najwyższą cenę. Jej śmierć rozsadza misternie budowaną iluzję kontroli, jaką cesarzowa roztaczała nad córkami.
Daphne i Beatriz, rozdzielone przez kontynent i sieć matczynych kłamstw, przeżywają żałobę na własny sposób. Obie zaczynają dostrzegać, że wojna, w której przyszło im uczestniczyć, nie jest czarno-biała, a ich własna rola w niej, daleka od chwalebnej. Autorka z wyczuciem prowadzi wewnętrzne przemiany bohaterek, pokazując, jak stopniowo rodzi się w nich sprzeciw wobec przeznaczenia, które zostało im narzucone.
Istotną rolę w powieści odgrywa motyw gwiazd, czyli coś w rodzaju tajemniczej, niemal pierwotnej siły, która zdaje się wymykać nawet cesarskiej władzy. Gwiazdy „szepczą o śmierci”, ale jednocześnie symbolizują wolność i chaos, którego nie da się całkowicie ujarzmić.
Laura Sebastian pisze dość emocjonalnie, momentami surowo, ale bardzo obrazowo, nie boi się pokazywać konsekwencji przemocy i manipulacji, dzięki czemu Gwiezdny pył we krwi wyróżnia się na tle wielu schematycznych historii fantasy. To książka, która nie idealizuje wojny ani władzy, a zamiast tego skupia się na psychologicznych kosztach dorastania w świecie, gdzie miłość bywa traktowana jak słabość.
Jest to opowieść o siostrach, które miały podbić świat, a muszą najpierw odnaleźć siebie. O tym, że nawet wychowane jako broń dziewczęta mogą stać się kimś więcej niż planem cudzych ambicji. I o tym, że czasem największym aktem odwagi jest odmowa udziału w cudzej wojnie.
Komentarze
Prześlij komentarz