Przejdź do głównej zawartości

Matt Haig – Pociąg o północy

Co by było, gdybyśmy mogli cofnąć czas? Czy naprawdę chcielibyśmy to zrobić? Czy miałoby to wpływ na nasze lub nasze wybory?



„Pociąg o północy” wyrasta właśnie z tych pytań i jest to opowieść o drugiej szansie, utraconej miłości i alternatywnych ścieżkach życia. Jednak pod powierzchnią historii o podróży w czasie kryje się refleksja nad tym, jak często idealizujemy przeszłość i jak łatwo uwierzyć, że nasze życie byłoby lepsze, gdybyśmy tylko podjęli kilka innych decyzji.

Wilbur, stojący u kresu swojej drogi, otrzymuje niezwykły dar. Może powrócić do najważniejszych momentów własnego życia, rozpoczyna jazdę pociągiem, który staje się środkiem transportu między kolejnymi punktami w czasie. Jest metaforą pamięci, żalu i tzw. gdybania, które potrafią przez lata zamieszkiwać ludzką głowę. Kolejne podróże pozwalają Wilburowi sprawdzać alternatywne wersje własnego losu i przekonać się, że pozornie drobna zmiana może uruchomić lawinę konsekwencji.

Pięknie wykreował tu Haig fantazję z bardzo ludzką potrzebą kontroli nad własnym życiem. Widać tu przeszłość, która z perspektywy czasu zawsze wydaje się bardziej jednoznaczna, niż była w rzeczywistości. Pamiętamy decyzje, których żałujemy, ludzi, których straciliśmy, chwile, które chcielibyśmy przeżyć jeszcze raz. Znacznie trudniej dostrzec, że nawet najlepsza alternatywna wersja naszego życia nie byłaby pozbawiona strat, rozczarowań i przypadków, których nie sposób przewidzieć.

Nie jest to wyłącznie opowieść o podróży w czasie, ale historia o pułapce idealizowania tego, czego już nie możemy mieć. O tym, że człowiek potrafi patrzeć na własną przeszłość jak na mapę pełną niewykorzystanych dróg, zapominając, że każda z nich prowadziłaby również do miejsc, których dziś nie jesteśmy w stanie przewidzieć. 

Jest to książka o pogodzeniu się z tym, że przeszłości naprawić się nie da, ale też o tym, że być może największą formą wolności jest przestać żałować wszystkich drzwi, których kiedyś nie otworzyliśmy.

To słodko-gorzka, melancholijna opowieść o miłości, stracie, wyborach i potrzebie znalezienia sensu w tym jednym, konkretnym życiu, które przypadło nam w udziale. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...

Ewa Olchowa – Seria Zrodzona

 O serii Zrodzona zrobiło się głośno kilka lat temu, kiedy to pewna poznanianka zaczęła spełniać swoje marzenia i własnym sumptem wydała pierwszy tom. Fajny pomysł na promocje, gigantyczne pokłady pracy i przede wszystkim rzutki pomysł, przyniósł efekty w postaci powiększającej się ciągle liczby fanów. Trochę z niedowierzaniem i wielką ostrożnością podchodziłam do tej serii, ale w końcu dałam się przekonać. Szybko okazało się, że doskonały marketing idzie też w parze z bardzo dobrą historią. zdj. Ewa Olchowa Opowieść ta traktuje o Rose, pewnej młodej dziewczynie, której życie odwraca się o 180 stopni. Okazuje się, że nie jest zwykłym człowiekiem, ba, bliżej jej raczej do kreatur znanych raczej z książek niźli z prawdziwego życia. Dziewczyna zakochuje się w przystojnym Łowcy i trafia do miejsca, gdzie ma się dokonać jej przemiana. Tylko pytanie brzmi czy zostanie Luminatem (osobą władającą światłem i pochłaniającą ludzką energię) czy też Łowcą (kimś w rodzaju wampira). Przejdzie wię...