Wydawać by się mogło, że stereotypowa polska rodzina odchodzi już do lamusa. Że świat jest pełen perspektyw, my kobiety, rozpychamy się łokciami i wreszcie sięgamy po to, co nasze. Pracujemy, robimy kariery, robimy to co kochamy. Łatwo zapominamy, że kilkadziesiąt lat temu nasze babki i matki nie mogły sobie pozwolić na tego rodzaju niezależność. Nie wszystkie miały szansę spełniać się zawodowo, lądując tuż po ślubie w czterech ścianach domu, wychowując kolejne dzieci i przygotowując codziennie obiady dla spracowanego męża. O tym właśnie jest ta bolesna powieść. Kilkanaście lat temu, dziewczynkom wpajano różne dziwne wartości. Mówiono, że dziewczynkę należy wychować na posłuszną mężowi, na kobietę z dobrym zawodem (najlepiej fryzjerkę albo krawcową), ale nie szkodzi jeśli wykształcenia nie ma, bo on, ten mąż właśnie zadba o to żeby jej niczego nie brakowało. Od rodzenia dzieci do kucharzenia po nocy. Od dnia ślubu, kiedy wraz z obrączką stanie się kolejną Maciejową czy Zygmuntową,...