Przed świętami spraw do załatwiania jest tyle, że na nic nie ma czasu. Pierogi, praca, uszka, praca, zajęcia dodatkowe, zakwas na barszcz, praca i w końcu padacie na twarz. W tym roku ogłaszam przedświąteczny bojkot! Wdech, wydech, bierzcie dzieciaki za ręce i spędźcie z nimi trochę czasu. Tymczasem zapraszam na relację z wizyty w fabryce bombek, w której czułam się jak w raju, Młody szalał w kartonach z farbami, a ja trzymałam portfel w garści, żeby zatrzymać w nim uciekające orzełki. Aby stworzyć prawdziwą, piękną szklaną bombkę, trzeba się napracować. Wszystko zaczyna się od niepozornie wyglądających szklanych rurek, które ogrzewa się nad palnikiem, a potem dzieli i wydmuchuje kształt. Odpowiednio wystudzone, przezroczyste szklane kształty czekają w kartonach i zostają przeniesione do pomieszczenia, w którym odbędzie się ich srebrzenie. Pracownik wlewa do ich wnętrza roztwór azotanu srebra, potrząsa nimi energicznie i zanurza na moment w ciepłej wodz...