Przejdź do głównej zawartości

Joanne Kormylo – Gdy zgaśnie nadzieja

 Nie ukrywam, że lubię książki osadzone w pewnych historycznych ramach, które dają świadectwo tego jak kiedyś było i z czym musieli borykać się ludzie. Jeśli zaś chodzi o okres drugowojenny, to powieści z tego okresu pochłaniam wyjątkowo często. Trudno więc było przeoczyć książkę pani Kormylo. I choć nie tego szukałam, to jednak historia wciągnęła mnie tak bardzo, że przeczytała na dwa podejścia.



Jest to historia złożona z opowieści o Annie, dziewczynie należącej do polskiego podziemia oraz kanadyjskim lotniku, którego samolot zostaje zestrzelony podczas akcji. Tych dwoje ludzi skazanych jest na to by ze sobą być. Wojna jednak krzyżuje wszystkie te plany.

Choć tło powieści to dramat wojny, obyczajowość schodzi w niej na dalszy plan. To nie opowieść o codziennych rytuałach życia, ale o adrenalinie, odwadze i walce, dlatego w zasadzie wrzuciłam ją do worka z napisem: powieść przygodowa.


Fabuła oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Są tu i warszawskie akcje kanałowe, getto i powstanie w getcie, jest też opowieść o Ravensbrück, okrucieństwie strażników i strażniczek, życie w warunkach skrajnego zagrożenia, opór wobec okupanta i ucieczka. Kormylo nie wahała się przed pokazaniem pewnych przerażających, ale i łagodnych rzeczy.  Myślę tu np. o brutalności strażniczki określanej „Piękną Bestią” (istniała naprawdę!), ale też o dramatycznych ucieczkach i głębokiej więzi między bohaterami, które dodają opowieści wyrazistości i emocji. 

To przykład książki, w której fikcja literacka i historia spotykają się w połowie drogi. Joanne Kormylo nie tylko sprawnie buduje napięcie i prowadzi dynamiczną akcję, ale również widać, że podeszła do tematu z ogromnym szacunkiem dla prawdy historycznej. Odczuwa się tu dbałość o szczegóły, choć w niektórych momentach to jej ubarwianie i nadawanie bohaterom jakiejś takiej etykiety niezwyciężonych, powoduje, że w kilku miejscach nie ma szans na  to, by uwierzyć, że pewne rzeczy miały miejsce.

Nie jest to sucha kronika wydarzeń, ponieważ autorka świadomie pozwoliła sobie na odrobinę literackiej swobody, by uczynić opowieść bardziej angażującą i emocjonalną. Ta równowaga między faktami a fabułą sprawia, że powieść czyta się jak pełną napięcia przygodę, a jednocześnie niesie ona ze sobą historyczny ciężar.

Warto podkreślić, że przygotowanie autorki nie wynika jedynie z bibliotecznej kwerendy. Joanne Kormylo jest w pewnym sensie „naznaczona” tą historią, bowiem jej ojciec brał udział w II wojnie światowej, a rodzinne opowieści, wspomnienia i emocje musiały odcisnąć piętno na sposobie, w jaki kreuje swoich bohaterów. To właśnie ta osobista więź z przeszłością sprawia, że książka nabiera dodatkowej głębi i autentyczności.


Jest to więc nie tylko przygodowa powieść z czasów wojny, ale także hołd dla odwagi, determinacji i poświęcenia ludzi, którzy walczyli w najciemniejszych momentach historii. Dzięki połączeniu warsztatu pisarskiego, historycznej rzetelności i osobistego zaangażowania, Kormylo udało się stworzyć opowieść, która porusza, wciąga i na długo pozostaje w pamięci.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Shannon Chakraborty – Przygody Aminy Al-Sirafi

 Fantastyka, w której prym wiodą kobiety krnąbrne, inteligentne i żądne przygód to dość powszechna forma, ale takiej krewkiej i szalonej piratki, moje czytelnicze oko wcześniej nie dostrzegło. Przypomina może nieco stukniętego kapitana Sparowa... choć nie! Amina jest o niebo lepsza! Jest to pełnomorska powieść przygodowa, podprawiona magią i demonicznymi bohaterami. Na tyle zawadiacka, że chciałoby się zaśpiewać:  "Ciepła krew poleje się strugami,  wygra ten, kto utrzyma ship. W huku dział ktoś przykryje się falami, Jak da Bóg, ocalimy bryg." *słowa: Lech Klupś I jakaż to była przyjemność czytać o emerytowanej piratce, w wieku powiedzmy średnim, która po raz ostatni rusza w rejs ku nowej przygodzie! Tym razem stawia czoła frankońskiemu kolonizatorowi i robi to z rozkoszą i niebywałym sprytem. To błyskotliwa i wielowarstwowa powieść o rodzinie, miłości i odnajdywaniu w życiu celu. Pełna przekomarzanek, zabawnych akcji i pyskówek opowieść przygodowa, która z początku snuje ...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...