Przejdź do głównej zawartości

Piotr Kulpa – Ciepełko

Bardzo lubię kiedy książki dla najmłodszych edukują. Mam zawsze wtedy sporo tematów do rozmów, a i lektura jakoś tak lepiej się przyswaja. Dziś dość ważny przekaz od Piotra Kulpy.



Jest to opowieść o fretce, zwanej  Fryndzlem. Jest to stworzenie z charakterem, energią i odrobiną pecha. Gdy Fryndzel opuszcza przytulne, pachnące kocim żwirkiem schronisko „Ciepełko”, by zamieszkać w super nowoczesnym, lśniącym i podejrzanie sterylnym „Lepszym Jutrze”, zaczyna się przygoda, której nie powstydziłby się nawet Indiana Jones.

Piotr Kulpa z humorem, sercem i ogromną empatią snuje opowieść o tym, co naprawdę ważne, czyli o przyjaźni, lojalności i potrzebie ciepła. Autor opowiadając historię, wskazuje najmłodszym, że nawet najbardziej zautomatyzowane, nowoczesne schronisko nie zastąpi prawdziwego domu, a elektroniczne drapaki nie przytulą tak jak stary koc.

Fryndzel to bohater, z którym łatwo się zaprzyjaźnić, bowiem jest trochę niezdarny, trochę przemądrzały, ale totalnie uroczy. A jego przygody, począwszy od śmiesznych aż po wzruszające,  sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem.

„Ciepełko” to nie tylko książka dla dzieci. To lektura dla każdego, kto czasem czuje się zagubiony w tym nowoczesnym świecie pełnym algorytmów i podgrzewanych podłóg. To przypomnienie, że technologia nie zastąpi ciepła bijącego z drugiego serca, nawet jeśli to serce należy do fretki.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Shannon Chakraborty – Przygody Aminy Al-Sirafi

 Fantastyka, w której prym wiodą kobiety krnąbrne, inteligentne i żądne przygód to dość powszechna forma, ale takiej krewkiej i szalonej piratki, moje czytelnicze oko wcześniej nie dostrzegło. Przypomina może nieco stukniętego kapitana Sparowa... choć nie! Amina jest o niebo lepsza! Jest to pełnomorska powieść przygodowa, podprawiona magią i demonicznymi bohaterami. Na tyle zawadiacka, że chciałoby się zaśpiewać:  "Ciepła krew poleje się strugami,  wygra ten, kto utrzyma ship. W huku dział ktoś przykryje się falami, Jak da Bóg, ocalimy bryg." *słowa: Lech Klupś I jakaż to była przyjemność czytać o emerytowanej piratce, w wieku powiedzmy średnim, która po raz ostatni rusza w rejs ku nowej przygodzie! Tym razem stawia czoła frankońskiemu kolonizatorowi i robi to z rozkoszą i niebywałym sprytem. To błyskotliwa i wielowarstwowa powieść o rodzinie, miłości i odnajdywaniu w życiu celu. Pełna przekomarzanek, zabawnych akcji i pyskówek opowieść przygodowa, która z początku snuje ...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...