Przejdź do głównej zawartości

Leopold Starzewski – Stare klisze. Wspomnienia

Tam gdzie bije krakowskie serce, pulsujące życiem i ulotnością czasu, Leopold Starzewski utkał swoje wspomnienia.  Pamiętniki pełnią rolę swoistych sejfów historycznych, bo dzięki nim można zajrzeć w przeszłość doświadczając tego, co przeżywała osoba je spisująca. To gwarancja na to, że czytelnik doświadczy emocji, zmierzyć się z wyborami spisującego i pozna jego codzienność. Pamiętniki przechowują to, co ulotne, ale najprawdziwsze, czyli zapis życia takim, jakie było.



Starzewski, to jeden z najważniejszych kronikarzy Krakowa, w swoim pamiętniku dokonuje czegoś więcej niż tylko rejestracji wydarzeń. Trzeba przyznać, że to swoista rozmowa z czasem, rozrachunek z własnym życiem, a zarazem przenikliwa refleksja nad przemijaniem. Każda strona tej książki jest jak klisza, czy migawka z dzieciństwa, bo tu ulice Krakowa są pełne gwaru, a spotkania z ludźmi, którzy już odeszli wyjątkowo interesujące.

Autor z niezwykłą czułością odtwarza świat dawnych rytuałów, rodzinnych zwyczajów i miejskich pejzaży. Jego Kraków nie jest jedynie przestrzenią geograficzną, lecz żywym organizmem, w którym historia splata się z prywatnym doświadczeniem. To właśnie w tych pozornie drobnych wspomnieniach zapisuje się to, co najważniejsze, czyli tożsamość, pamięć i sens przemijania.

To głęboko osobiste wspomnienia, które oddają też uniwersalny rytm miasta i jego mieszkańców, ale też pełna rekonstrukcja świata, który odchodzi w niepamięć.

Warto podkreślić, że książka ta jest prawdziwą skarbnicą wiedzy nie tylko o samym autorze, lecz także o zmieniających się ustrojach, realiach społecznych i mentalności kolejnych pokoleń. Ukazuje, jak zmieniali się ludzie i jak trudne bywało dostosowanie się do nowych warunków. To lektura, która nie tylko wzrusza, ale i uczy, a historia najpełniej przemawia przez ludzkie doświadczenie.Tam gdzie bije krakowskie serce, pulsujące życiem i ulotnością czasu, Leopold Starzewski utkał swoje wspomnienia.  Pamiętniki pełnią rolę swoistych sejfów historycznych, bo dzięki nim można zajrzeć w przeszłość doświadczając tego, co przeżywała osoba je spisująca. To gwarancja na to, że czytelnik doświadczy emocji, zmierzyć się z wyborami spisującego i pozna jego codzienność. Pamiętniki przechowują to, co ulotne, ale najprawdziwsze, czyli zapis życia takim, jakie było.

Starzewski, to jeden z najważniejszych kronikarzy Krakowa, w swoim pamiętniku dokonuje czegoś więcej niż tylko rejestracji wydarzeń. Trzeba przyznać, że to swoista rozmowa z czasem, rozrachunek z własnym życiem, a zarazem przenikliwa refleksja nad przemijaniem. Każda strona tej książki jest jak klisza, czy migawka z dzieciństwa, bo tu ulice Krakowa są pełne gwaru, a spotkania z ludźmi, którzy już odeszli wyjątkowo interesujące.

Autor z niezwykłą czułością odtwarza świat dawnych rytuałów, rodzinnych zwyczajów i miejskich pejzaży. Jego Kraków nie jest jedynie przestrzenią geograficzną, lecz żywym organizmem, w którym historia splata się z prywatnym doświadczeniem. To właśnie w tych pozornie drobnych wspomnieniach zapisuje się to, co najważniejsze, czyli tożsamość, pamięć i sens przemijania.

To głęboko osobiste wspomnienia, które oddają też uniwersalny rytm miasta i jego mieszkańców, ale też pełna rekonstrukcja świata, który odchodzi w niepamięć.

Warto podkreślić, że książka ta jest prawdziwą skarbnicą wiedzy nie tylko o samym autorze, lecz także o zmieniających się ustrojach, realiach społecznych i mentalności kolejnych pokoleń. Ukazuje, jak zmieniali się ludzie i jak trudne bywało dostosowanie się do nowych warunków. To lektura, która nie tylko wzrusza, ale i uczy, a historia najpełniej przemawia przez ludzkie doświadczenie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Shannon Chakraborty – Przygody Aminy Al-Sirafi

 Fantastyka, w której prym wiodą kobiety krnąbrne, inteligentne i żądne przygód to dość powszechna forma, ale takiej krewkiej i szalonej piratki, moje czytelnicze oko wcześniej nie dostrzegło. Przypomina może nieco stukniętego kapitana Sparowa... choć nie! Amina jest o niebo lepsza! Jest to pełnomorska powieść przygodowa, podprawiona magią i demonicznymi bohaterami. Na tyle zawadiacka, że chciałoby się zaśpiewać:  "Ciepła krew poleje się strugami,  wygra ten, kto utrzyma ship. W huku dział ktoś przykryje się falami, Jak da Bóg, ocalimy bryg." *słowa: Lech Klupś I jakaż to była przyjemność czytać o emerytowanej piratce, w wieku powiedzmy średnim, która po raz ostatni rusza w rejs ku nowej przygodzie! Tym razem stawia czoła frankońskiemu kolonizatorowi i robi to z rozkoszą i niebywałym sprytem. To błyskotliwa i wielowarstwowa powieść o rodzinie, miłości i odnajdywaniu w życiu celu. Pełna przekomarzanek, zabawnych akcji i pyskówek opowieść przygodowa, która z początku snuje ...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...