Przejdź do głównej zawartości

Caroline Angel – Prywatny ochroniarz

 Bardzo lubię czytać romanse. Zawsze starannie wybieram je spośród wielu podobnych propozycji. Niestety, nie zawsze udaje mi się trafić na coś wartego uwagi i potem męczę się przeokrutnie, ale honorowo docieram do końca historii. Tak właśnie było w przypadku tej książki. 



Fabuła jest bardzo prosta. Ona – córka bogatego architekta i aktorki, on – zawodowy bodyguard, który ma za zadanie chronić niepoprawną i rozkapryszoną pannicę. Między młodymi wybuchnie namiętność, ale żeby nie było zbyt kolorowo i prosto, pojawi się tez poważny problem w postaci szalonego, tajemniczego adoratora.

Zamysł tej książki był dobry, ale w trakcie pisania, gdzieś się autorce rozjechał i nie dość, że wyszło sztucznie, to jeszcze absolutnie nieprawdopodobnie.

Cała powieść napisana jest językiem prostym, potocznym, z wieloma elementami żargonu ulicznego, pozbawiona jakichkolwiek opisów, które ratowałyby ten grafomański tekst. Dialogi pomiędzy bohaterami szalenie mdłe, nijakie, pełne pyskówek rodem z liceum i dywagacji jak u nastolatków, a nie dorosłych ludzi.

Wątek sensacyjny jest tak nieprawdopodobny i niedopracowany, że właściwie nic tam się nie zgadza. Szaleniec, piszący tajemnicze listy do Pheobe, brzmi jakby pisała to nastolatka z problemami miłosnymi, próbująca zemścić się na obiekcie swoich uczuć, a sama akcja kryminalna wydumana i nielogiczna, nie mająca nic wspólnego z prawdziwym życiem. To taka trochę bajka dla dorosłych, pełna erotycznego napięcia i ludzi, którzy myśleć nie lubią.

Szkoda mi trochę autorki, bo ewidentnie książka jej nie wyszła, choć prawdopodobnie się starała. Dziś nie napiszę, że polecam, ponieważ nie mogę tego zrobić z czystym sumieniem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Shannon Chakraborty – Przygody Aminy Al-Sirafi

 Fantastyka, w której prym wiodą kobiety krnąbrne, inteligentne i żądne przygód to dość powszechna forma, ale takiej krewkiej i szalonej piratki, moje czytelnicze oko wcześniej nie dostrzegło. Przypomina może nieco stukniętego kapitana Sparowa... choć nie! Amina jest o niebo lepsza! Jest to pełnomorska powieść przygodowa, podprawiona magią i demonicznymi bohaterami. Na tyle zawadiacka, że chciałoby się zaśpiewać:  "Ciepła krew poleje się strugami,  wygra ten, kto utrzyma ship. W huku dział ktoś przykryje się falami, Jak da Bóg, ocalimy bryg." *słowa: Lech Klupś I jakaż to była przyjemność czytać o emerytowanej piratce, w wieku powiedzmy średnim, która po raz ostatni rusza w rejs ku nowej przygodzie! Tym razem stawia czoła frankońskiemu kolonizatorowi i robi to z rozkoszą i niebywałym sprytem. To błyskotliwa i wielowarstwowa powieść o rodzinie, miłości i odnajdywaniu w życiu celu. Pełna przekomarzanek, zabawnych akcji i pyskówek opowieść przygodowa, która z początku snuje ...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...