Przejdź do głównej zawartości

Anne Bishop – Pakt królowej

Jeśli człowiek jest bardzo stęskniony lektury, to przeczytanie dość pokaźnej książki zajmuje mniej czasu niż zwykle. Prawda jednak jest taka, że czasu jest tyle samo, ale jeśli treść jest interesująca, to nie odczuwa się jego upływu i pochłania się kolejne strony z wypiekami na twarzy. A, że książki Anne Bishop są na wagę złota, toteż ta wyprawa jest jeszcze bardziej spektakularna.




Trzeba Wam wiedzieć, że dziesiąta część serii Czarne Kamienie jest osobną historią i można ją bez problemu czytać bez znajomości pozostałych dziewięciu części. Mamy tu tak umiejętnie przedstawiony świat, że osoba rozpoczynająca tę przygodę szybko orientuje się w temacie i niemal bezboleśnie wchodzi w sam jego środek. 

Muszę przyznać, że Anne Bishop pozostała wierna serii. Czuję się ukontentowana i szczęśliwa, a to wszystko dzięki wielkiemu talentowi autorki i szacunkowi jaki okazała czytelnikom, rozkładając fabułę w ten, a nie inny sposób, jednocześnie odkrywając nowe karty i poruszając inne tematy.

W tej książce dzieje się tak wiele, że nie ma czasu na głębsze rozważania na temat fabuły, ale mimo wielu niespodzianek, całość jest spójna i wielowymiarowa. 

Odnoszę wrażenie jakby Bishop robiła sobie grunt pod nową nitkę historii w serii. Jeśli tak, to ten zabieg udał się niezwykle ładnie i bez zgrzytów pozwoli na wprowadzenie świeżości. 

Jeśli czytaliście Czarne kamienie, to nie muszę Was namawiać do lektury. Jeśli jednak dopiero chcecie zacząć tę przygodę, to ja przeszkód nie widzę, żeby zacząć od tego tomu. Cudo!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Shannon Chakraborty – Przygody Aminy Al-Sirafi

 Fantastyka, w której prym wiodą kobiety krnąbrne, inteligentne i żądne przygód to dość powszechna forma, ale takiej krewkiej i szalonej piratki, moje czytelnicze oko wcześniej nie dostrzegło. Przypomina może nieco stukniętego kapitana Sparowa... choć nie! Amina jest o niebo lepsza! Jest to pełnomorska powieść przygodowa, podprawiona magią i demonicznymi bohaterami. Na tyle zawadiacka, że chciałoby się zaśpiewać:  "Ciepła krew poleje się strugami,  wygra ten, kto utrzyma ship. W huku dział ktoś przykryje się falami, Jak da Bóg, ocalimy bryg." *słowa: Lech Klupś I jakaż to była przyjemność czytać o emerytowanej piratce, w wieku powiedzmy średnim, która po raz ostatni rusza w rejs ku nowej przygodzie! Tym razem stawia czoła frankońskiemu kolonizatorowi i robi to z rozkoszą i niebywałym sprytem. To błyskotliwa i wielowarstwowa powieść o rodzinie, miłości i odnajdywaniu w życiu celu. Pełna przekomarzanek, zabawnych akcji i pyskówek opowieść przygodowa, która z początku snuje ...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...