Przejdź do głównej zawartości

Meagan Brandy – Złodziej mojego serca

 Kiedyś napisałam, że romanse są dla mnie odskocznią od poważniejszych tematów i zdanie podtrzymuję. Gorzej jednak, jeśli trafi się taki romans, którego nie da się czytać. Wtedy zamiast miłego tete a tete z książką jest mordęga i narzekanie.



Opowieść o bogatej dziedziczce potężnej fortuny i dość ubogim mężczyźnie z przeszłością, to pomimo wyraźnej sztampy zawsze jest przepis na sukces. Niestety trzeba to jeszcze ubrać w słowa i pochylić się nieco nad relacją damsko-męską. Tu się to nie udało, ba, autorka poniosła całkowitą klęskę.

Próżno tu szukać jakiejkolwiek relacji czy uczuć. Wszystkie sceny między dwojgiem głównych bohaterów ograniczają się do współżycia w przeróżnych konfiguracjach i pyskowania do siebie. I miałam nadzieję, że może chociaż dialogi "podciągną" nieco fabułę, ale szybko się okazało, że są niezrozumiałe albo zupełnie mdłe i zamiast ilustrować daną scenę, jedynie wypełniają ją sztucznie.

Dużo tu chaosu, niezrozumiałych dla czytelniczek opisów struktur i działania "firmy", przynależności do odpowiednich kast i władzy jaką dają  pieniądze i przemoc. Błędy i dziury fabularne kłują w oczy, rozmowy bohaterów męczą i są bardzo dziwne, a cały świat, który tutaj autorka wykreowała jest niezwykle pogmatwany i kompletnie nic z niego nie wynika.

To bardzo słaba pozycja pod wszystkimi względami i ze wszech miar zła pod względem literackim. Niestety bardzo ładne i estetyczne wydanie w żaden sposób nie uratuje tej książki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Shannon Chakraborty – Przygody Aminy Al-Sirafi

 Fantastyka, w której prym wiodą kobiety krnąbrne, inteligentne i żądne przygód to dość powszechna forma, ale takiej krewkiej i szalonej piratki, moje czytelnicze oko wcześniej nie dostrzegło. Przypomina może nieco stukniętego kapitana Sparowa... choć nie! Amina jest o niebo lepsza! Jest to pełnomorska powieść przygodowa, podprawiona magią i demonicznymi bohaterami. Na tyle zawadiacka, że chciałoby się zaśpiewać:  "Ciepła krew poleje się strugami,  wygra ten, kto utrzyma ship. W huku dział ktoś przykryje się falami, Jak da Bóg, ocalimy bryg." *słowa: Lech Klupś I jakaż to była przyjemność czytać o emerytowanej piratce, w wieku powiedzmy średnim, która po raz ostatni rusza w rejs ku nowej przygodzie! Tym razem stawia czoła frankońskiemu kolonizatorowi i robi to z rozkoszą i niebywałym sprytem. To błyskotliwa i wielowarstwowa powieść o rodzinie, miłości i odnajdywaniu w życiu celu. Pełna przekomarzanek, zabawnych akcji i pyskówek opowieść przygodowa, która z początku snuje ...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...