Przejdź do głównej zawartości

Małgorzata Kołakowska – Dom pod Akacjami

 Uwielbiam powieści obyczajowe osadzone w czasach dwudziestolecia międzywojennego. Te czasy są mi szczególnie bliskie nie tylko pod względem literackim, ale też dlatego, że wtedy tworzono najpiękniejszą według mnie sztukę, modę, meble i szkło. Cudownie jest więc czytać powieść, która to wszystko wspaniale przedstawia i oddaje klimat tamtych czasów.



Rzecz dzieje się w bliżej nieokreślonym mieście, w jednym z domów mody. Dwie, wywodzące się ze wsi dziewczyny trafiają tam do pracy. Zajmują się szeroko pojętą konfekcją damską i dbaniem o to by klientki były zadowolone oraz wracały do nich chętnie. Jedna z nich marzy o tym by zostać żoną, matką i nie wracać już do rodzinnego domu, druga natomiast ma niezwykłe jak na tamte czasy ambicje, bowiem chce się rozwijać, pracować i małżeństwo jej nie w głowie. Cóż zatem się stanie z tymi tak różnymi od siebie dziewczętami?

Książka Małgorzaty Kołakowskiej "Do pod akacjami" to subtelna i poruszająca opowieść o miłości, samotności oraz poszukiwaniu sensu życia w obliczu codziennych trudności. Autorka, znana jest z wnikliwego portretowania ludzkich emocji, więc tym razem zabiera czytelnika w podróż przez zawiłości relacji międzyludzkich, ukazując ich piękno i kruchość jednocześnie. Dużo też opowiada o sytuacji kobiet, patriarchacie i zależnościach, które kształtowały młode dziewczęta, ukierunkowując je w stronę domu, rodziny i często służalczego poddaństwa.

"Dom pod akacjami" porusza uniwersalne tematy, takie jak poszukiwanie miłości, radzenie sobie z samotnością, a także próbę zrozumienia siebie i innych. Kołakowska ukazuje, jak ważne jest otwarcie się na drugiego człowieka oraz akceptacja własnych słabości. Powieść skłania do refleksji nad tym, co w życiu naprawdę istotne. Zderzenie dwóch zupełnie różnych osobowości jest też świetnym przykładem na to, że każdy może być tym kim chce i spełniać swoje marzenia, choć czasem podejmowane decyzje mogą w wielu rzeczach przeszkodzić.

Powieść ta porusza serce i skłania do głębokiej refleksji. Małgorzata Kołakowska po raz kolejny udowadnia, że potrafi z wielką wrażliwością i przenikliwością opowiadać o ludzkich emocjach i relacjach. To lektura dla tych, którzy szukają w literaturze prawdy o ludzkiej naturze i pragną zanurzyć się w świecie pełnym ciepła, zrozumienia i nadziei.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Nalewki

O tym, że po kieliszeczku nalewki ciepło rozlewa się leniwie po organizmie i przyjemnie mrowi w palcach, wie każdy. O jej działaniu napotnym i terapeutycznym również. Ale, że drugiego dnia, po przekroczeniu limitu łeb waży tyle co czterdziestotonowa ciężarówka, to nie piszą nigdzie.  Łyczek rozgrzewającego trunku dla kurażu, kropelka nalewki do herbaty - potrafią zdziałać cuda. Już w przeszłości poważane matrony raczyły się słodkim cherry, zagryzając maślanymi ciasteczkami. Taką mieszankę zdecydowanie odradzam, ze względu na niekompatybilność wyżej wymienionych składników, których spożycie w nadmiarze może wywołać sensacje dwudziestego wieku w jelitach. No, chyba, że lubicie obcowanie z porcelanowym ludkiem, wtedy oczywiście, bardzo proszę, ale ja ostrzegałam. Na półkach sklepowych znajdziecie milion różnych smaków, ale domowe nalewki nie mają nic wspólnego z tymi komercyjnymi. Prawdziwa, zdrowotna nalewka śmierdzi, rozgrzewa i pali gardło jak garść chili, ale staw...