Mam swoje ulubione książki w niemal każdej dziedzinie literatury. W romantasy także. Trudno jest mi więc trafić w powieść, która tak mnie pochłonie, że będzie nieodkładalna. Zdarzają się z rzadka wyjątki i ten do nich należy. I choć "Tkająca wiatr" nie jest pozbawiona wad, to jednak ma w sobie coś, co powoduje, że jak się zacznie czytać to przerwać trudno.
Rzecz ma się o półelfce Rhyi, która zostaje wyratowana z rąk bezwzględnych żołnierzy. Ale jej wybawiciel wcale nie jest lepszy od poprzednich oprawców i w dodatku coś przed nią ukrywa. Ich podróż do miejsca docelowego jest pełna niebezpieczeństw, ale wątła nić wzajemnej fascynacji robi się coraz silniejsza wbrew wszystkiemu.
Wiadomym jest, że nie da się wymyślić koła na nowo. Są więc w tej historii rzeczy dobrze już znane. Bo i pojawiają się elfy i półelfy, moce w postaci ognia, wody i ziemi, ale też podział krain na dwory i nie mniej zaciętych władców jak u Maas. Mimo tego, udało się autorce wnieść nieco świeżości w tę opowieść, tworząc bohaterkę, która od początku jest słaba, niepewna i zahukana, a to, co ją ratuje to jedynie niewyparzony język. I właśnie jej przemiana w pewną siebie kobietę jest najlepszą rzeczą, którą tu można zaobserwować.
Jeśli zaś chodzi o uczucia, to rzecz jasna iskrzy tu solidnie, choć wydaje się, że jednak za mało. Stawiam tu jednak na celowy zabieg autorki, ponieważ człowiek, w którym to zakochała się bohaterka nie pasuje do kanonów znanych wszystkim lubującym się w tego rodzaju literaturze. Trzeba więc czekać na rozwój sytuacji i właściwy wybór szanownej Rhyu.
Trudno się przyczepić też do świata wykreowanego przez Johnson. Wszystko się tu bowiem zgadza. I przepowiednia, i wyniszczająca niemagiczna zaraza, ale też antagonista, który może przerażać. Świetne postaci oddziału żołnierzy, którzy są przyjaciółmi, sieć intryg i półprawd pojawiających się gdzieniegdzie. wszystko to sprawia, że człowiek gubi się podczas czytania i jest postawiony w tej samej pozycji co główna bohaterka.
Mnie się ta powieść podoba, choć czasem bywało nudno i przewidywalnie, ale przecież nie można wszystkiego traktować jednoznacznie i porównywać w nieskończoność.
Polecam, choć mrowi ciało na samą myśl, że na drugi tom trzeba będzie poczekać.

Komentarze
Prześlij komentarz