Nie odmawiam sobie opowieści o wampirach. Lubię wracać do historii o nich w każdym, absolutnie każdym wydaniu. Od klasycznych, gotyckich narracji, przez romantyczne uniesienia, po współczesne urban fantasy. I choć nie wszystkie są dobre, ba, znakomita większość bywa po prostu słaba, to jednak śledzę ten nurt z pewną czułością i ciekawością. Obserwuję, jak się zmienia, jak próbuje odnaleźć nowy język dla nieśmiertelności, jak redefiniuje potwora i człowieka. Dlatego po kolejną historię o krwi, przeznaczeniu i mroku sięgnę zawsze.
Tym razem rzecz dzieje się w świecie Asy, młodej dziennikarki, która przypadkiem odkrywa istnienie wampirów. To nie jest jednak tylko opowieść o zetknięciu człowieka z nadnaturalnym. Asa nie wie jeszcze, że w jej krwi drzemie niezwykła moc, a jej los splata się z tajemniczym Cieniem, czyli śledczym zakonu pilnującego porządku wśród nieśmiertelnych. W tle pojawia się zagadkowa księga i przepowiednia o Wybrańcu, a akcja prowadzi nas przez Dolny Śląsk, Wrocław, Pragę i szwajcarskie Sankt Gallen.
Wydawać by się mogło, że pomysł jest dobry, niestety, w praktyce nie wszystko wybrzmiewa tak mocno, jak mogłoby. Książka nie była zła, ale nie była też najlepsza. W trakcie lektury wyraźnie widać kilka potknięć fabularnych i braków konstrukcyjnych. Bohaterka przyjmuje istnienie świata wampirycznego z zaskakującą łatwością; brakuje tu głębszej refleksji, analizy, czy choćby wstrząsu egzystencjalnego, który w takiej sytuacji wydaje się naturalny. Jej reakcje bywają powierzchowne, jakby świat nadprzyrodzony był tylko kolejną sensacją do odnotowania, a nie fundamentalnym przewartościowaniem rzeczywistości.
Wątek romantyczny również pozostawia niedosyt. Relacja między bohaterami rozwija się szybko, lecz brakuje jej napięcia, pazura, chemii, która sprawiłaby, że czytelnik naprawdę zacznie im kibicować. Uczucie, które powinno być jednym z filarów opowieści, momentami wydaje się bardziej deklaracją niż doświadczeniem.
Cała narracja bywa chaotyczna, wydarzenia następują po sobie dynamicznie, ale nie zawsze logicznie. Uniwersum, które miało być mroczne i intrygujące, miejscami sypie się jak domek z kart. Zasady rządzące światem wampirów nie są dostatecznie ugruntowane, przez co trudno w tę powieść naprawdę się wgryźć i w pełni zanurzyć.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że książka spełnia swoją funkcję jako czasoumilacz. Czyta się ją dość szybko, a sama koncepcja młodej kobiety odkrywającej własne nadnaturalne dziedzictwo ma w sobie potencjał, który może przyciągnąć mniej wymagającego odbiorcę. Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z literaturą o wampirach i ta powieść będzie jedną z pierwszych, które przeczytasz, istnieje spora szansa, że odbierzesz ją bardziej entuzjastycznie.
Dla mnie to kolejny przystanek na drodze przez wampiryczny nurt, nie przełom, nie nowa jakość, ale też nie całkowita strata czasu. A że do opowieści o nieśmiertelnych zawsze wracam z sentymentem? Cóż. W tej relacji trudno o definitywne rozstanie.
Komentarze
Prześlij komentarz