Marzyłam o przeczytaniu romantycznego czytadła z wyraźnie zarysowanym motywem fake relationship. No i coś znalazłam, i nie żałuję.
Lily Muñoz poznaje w aplikacji randkowej mężczyznę, który okazuje się kimś zupełnie nieoczekiwanym, jest nim Lorenzo Vittori, czyli lokalny czarny charakter, wróg numer jeden jej rodziny i połowy Lake Wisteria. Rok później los ponownie krzyżuje ich drogi, tym razem w zawodowym układzie, ona bowiem ma pomóc mu wygrać wybory na burmistrza, a on w zamian ochroni jej ukochaną kwiaciarnię. Prosty układ? Oczywiście tylko z pozoru.
To, co w tej książce najfajniejsze, to bez wątpienia chemia między bohaterami. Napięcie między Lily i Lorenzo jest wyczuwalne niemal od pierwszych stron i z każdym rozdziałem rośnie. Autorka bardzo sprawnie buduje emocjonalne ciśnienie, rozpoczynając niechęcią i niedopowiedzeniami, przez drobne gesty i spojrzenia, aż po moment kulminacyjny, który naprawdę satysfakcjonuje. Relacja tej dwójki jest pełna iskier, przekomarzań i tłumionych uczuć, które w końcu muszą znaleźć ujście.
Styl jest całkiem przyzwoity, dość lekki, przystępny, momentami zmysłowy, ale bez przesady. Fabuła nie odkrywa nowych lądów w romansie i nie wnosi do życia czytelnika żadnych przełomowych refleksji, jednak nie taki jest jej cel. To raczej historia, która ma dostarczyć emocji, rozrywki i odrobiny romantycznego uniesienia.
Jest to całkiem odprężająca lektura. Sprawdzi się świetnie jako odpoczynek po ciężkim tygodniu, książkowy comfort read na wieczór pod kocem albo przerywnik pomiędzy bardziej wymagającymi tytułami. Całkiem zmyślnie opracowany romans, który nie aspiruje do miana literackiego arcydzieła, ale bardzo dobrze spełnia swoją rozrywkową funkcję.
Komentarze
Prześlij komentarz