Przejdź do głównej zawartości

Ugoszczone duchy – Antologia

 Kocham antologie, za ich fragmentaryczność, za możliwość sięgnięcia po jedną historię w biegu, między obowiązkami, przy kawie, w ciszy wieczoru. A jeśli do tego dochodzi literatura grozy jestem kupiona bez reszty. 



Jest to zbiór opowiadań, w których duchy są niemal wszędzie, bowiem czają się w murach domostw, w przeszłych krzywdach i niewypowiedzianych emocjach. Antologia gromadzi teksty autorów przełomu XIX i XX wieku, tj. Chestertona, Lawrence’a, Mulholland, Marsha i innych, i już sam ten fakt zapowiada literacką podróż w czasie. Jest to groza klasyczna, nienachalna, często bardziej sugestywna niż dosłowna, oparta na nastroju i niedopowiedzeniach.

Nie wszystkie opowiadania mają jednak tę samą siłę oddziaływania. Są teksty bardziej lotne, zapadające w pamięć, jak choćby te, które najmocniej eksplorują duchowość, naturę czy ciężar przeszłych wydarzeń, ale są też takie, które nużą, rozciągają się fabularnie i tracą impet. Mimo to całość działa zaskakująco dobrze. Być może właśnie dlatego, że jest nierówna. Daje pełne spektrum emocji, od autentycznego zaciekawienia, przez niepokój i uczucie grozy, aż po chwilowe znużenie. Wszystko to składa się na spójny, choć niejednoznaczny obraz.

Miłośnik literatury grozy znajdzie tu dokładnie to, czego się spodziewa, powoli budowane napięcie, tajemnice, które nie zawsze chcą się do końca odsłonić, oraz charakterystyczną dla epoki baśniowość. Opowiadania często operują aurą dziwności, czasem podszytej osobliwym, nieoczywistym humorem. Tworzy to momentami rzeczywistość niemal psychodeliczną, niepokojącą, ale jednocześnie fascynującą, niewygodną i przyciągającą zarazem.

To, co szczególnie cenię w tego typu zbiorach, to umiejętność budowania nastroju, który wciąga czytelnika głębiej niż sama fabuła. Groza nie jest tu celem samym w sobie. Autorzy wyraźnie sugerują drugie dno, wskazują rodzinne dramaty, ludzkie lęki, poczucie niesprawiedliwości i ciężar doświadczeń, z którymi bohaterowie nie potrafią sobie poradzić. Dzięki temu opowiadania są plastyczne, eleganckie i znaczące.

„Ugoszczone duchy” to lektura, którą warto dawkować. Nie trzeba czytać jej jednym tchem. Wręcz przeciwnie, najlepiej smakować ją powoli, opowiadanie po opowiadaniu. Efekt i tak będzie dokładnie taki, jaki powinien. Zagwarantowany lekki dreszcz, niepokój i przyjemne poczucie obcowania z literaturą, która mimo upływu lat wciąż potrafi straszyć. I intrygować.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...

Ewa Olchowa – Seria Zrodzona

 O serii Zrodzona zrobiło się głośno kilka lat temu, kiedy to pewna poznanianka zaczęła spełniać swoje marzenia i własnym sumptem wydała pierwszy tom. Fajny pomysł na promocje, gigantyczne pokłady pracy i przede wszystkim rzutki pomysł, przyniósł efekty w postaci powiększającej się ciągle liczby fanów. Trochę z niedowierzaniem i wielką ostrożnością podchodziłam do tej serii, ale w końcu dałam się przekonać. Szybko okazało się, że doskonały marketing idzie też w parze z bardzo dobrą historią. zdj. Ewa Olchowa Opowieść ta traktuje o Rose, pewnej młodej dziewczynie, której życie odwraca się o 180 stopni. Okazuje się, że nie jest zwykłym człowiekiem, ba, bliżej jej raczej do kreatur znanych raczej z książek niźli z prawdziwego życia. Dziewczyna zakochuje się w przystojnym Łowcy i trafia do miejsca, gdzie ma się dokonać jej przemiana. Tylko pytanie brzmi czy zostanie Luminatem (osobą władającą światłem i pochłaniającą ludzką energię) czy też Łowcą (kimś w rodzaju wampira). Przejdzie wię...