Przejdź do głównej zawartości

Hanna Cygler – Gra w bierki

Bywa, że po doskonałej lekturze, mam kilka dni czytelniczego przestoju. Wtedy dużo myślę o tym, co przeczytałam, analizuję pewne fakty i wertuję książkę wielokrotnie by utrwalić to piękno z wewnątrz. Tak, ta powieść robi wrażenie, jest nietuzinkowa, wartościowa i ponadczasowa i zostanie ze mną na długo. Takie właśnie emocje towarzyszą lekturze tej powieści, która z pozornie prostych losów jednej rodziny potrafi wydobyć uniwersalne prawdy o życiu, wolności i odpowiedzialności za własne decyzje.



Autorka zabiera czytelnika do lat pięćdziesiątych XX wieku, w sam środek powojennej rzeczywistości, gdzie codzienność wciąż naznaczona jest stratą, lękiem i koniecznością odbudowy, nie tylko domów, ale i ludzkich relacji. Rodzeństwo Duszów wkracza w dorosłość, a ich losy układają się niczym tytułowa gra w bierki, wystarczy jeden nieostrożny ruch i wszystko legnie w gruzach.

Mnóstwo w tej powieści uczuć. I tych rodzicielskich, matczynych, ciepłych, ale też tych, które zawierają sporo żalu, pretensji i złości, czasem też nienawiści, odrzucenia i poczucia niesprawiedliwości. I ten pełen różnorakich doświadczeń tygiel aż kipi od emocji, nadając postaciom wyjątkowego sznytu. To właśnie emocjonalna prawda jest jednym z największych atutów książki. Można tu prowadzić obserwacje bohaterów i współodczuwać z nimi każdy upadek i każdy moment ulgi.

Losy rodziny Duszów prowadzą aż do roku 1968, do czasów pełnych społecznych napięć, buntu i głębokich przemian. Jeśli chodzi o tło historyczne, to jest wyjątkowe. Dopracowane w każdym szczególe i z pietyzmem wprowadzane do fabuły. Historia nie dominuje nad opowieścią, lecz subtelnie ją przenika, wpływając na decyzje bohaterów i nadając ich prywatnym dramatom szerszy, uniwersalny kontekst.

Gra w bierki to także opowieść o wybaczaniu niełatwym, często bolesnym, ale koniecznym, by móc ruszyć dalej, bo przecież wolność i szczęście rzadko są darem. Często są efektem odwagi, cierpliwości i gotowości do pojednania z innymi i z samym sobą. To powieść, która zostaje w myślach długo po odłożeniu książki na półkę i skłania do refleksji nad własnymi „bierkami”, które codziennie, mniej lub bardziej świadomie, próbujemy podnosić.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...

Ewa Olchowa – Seria Zrodzona

 O serii Zrodzona zrobiło się głośno kilka lat temu, kiedy to pewna poznanianka zaczęła spełniać swoje marzenia i własnym sumptem wydała pierwszy tom. Fajny pomysł na promocje, gigantyczne pokłady pracy i przede wszystkim rzutki pomysł, przyniósł efekty w postaci powiększającej się ciągle liczby fanów. Trochę z niedowierzaniem i wielką ostrożnością podchodziłam do tej serii, ale w końcu dałam się przekonać. Szybko okazało się, że doskonały marketing idzie też w parze z bardzo dobrą historią. zdj. Ewa Olchowa Opowieść ta traktuje o Rose, pewnej młodej dziewczynie, której życie odwraca się o 180 stopni. Okazuje się, że nie jest zwykłym człowiekiem, ba, bliżej jej raczej do kreatur znanych raczej z książek niźli z prawdziwego życia. Dziewczyna zakochuje się w przystojnym Łowcy i trafia do miejsca, gdzie ma się dokonać jej przemiana. Tylko pytanie brzmi czy zostanie Luminatem (osobą władającą światłem i pochłaniającą ludzką energię) czy też Łowcą (kimś w rodzaju wampira). Przejdzie wię...