Lubię Kraków, lubię kiedy fabuła tam tętni i w końcu, lubię też wiedźmy. No i lubię Magdę Kubasiewicz za jej niebanalne literackie pomysły.
Można by rzec, że Sara to bohaterka składająca się z krwi, kości i no cóż... magii. Pełna wewnętrznej siły, ironicznego poczucia humoru, ale też chwilami zmęczona światem, który nieustannie wystawia ją na próby. Gdy kolejne bariery ochronne miasta zaczynają pękać niczym cienki lód, czarownica zostaje zmuszona do konfrontacji z przeszłością, od której wolałaby trzymać się z daleka. Targowanie się z demonami, odczynianie zapomnianych klątw i podróże na drugą stronę lustra nie są tu efektowną dekoracją, lecz koniecznością, swego rodzaju ceną, jaką płaci się za władzę i odpowiedzialność.
Powieść jest soczysta, dynamiczna, pełna błyskotliwych dialogów i celnych obserwacji. Humor przeplata się tu z mrokiem, a lekkość narracji z ciężarem emocjonalnym, który potrafi znienacka uderzyć. Kraków przy tym jest miastem żywym, kapryśnym i niebezpiecznym, a magia czymś, co równie często ratuje, co niszczy.
Ta powracająca w kolejnej odsłonie powieść urban fantasy to mądra, wciągająca i bardzo kobieca powieść w najlepszym znaczeniu tego słowa. To historia o sile, która nie bierze się z braku słabości, lecz z umiejętności mierzenia się z nimi każdego dnia.
Polecam wszystkim, którzy w fantastyce szukają nie tylko magii, ale i emocji, a także bohaterki, której los nie pozostawia obojętnym.
Komentarze
Prześlij komentarz