Przejdź do głównej zawartości

S.A. Shakraborty – Rzeka srebra

Pamiętam,  że po lekturze trylogii Dewabadu miałam kaca. Okrutnego i kilkunastodniowego, który nie pozwolił mi na czytanie innych książek.  Przebolałam i powoli wróciłam do książkowego życia, ale ciągle z tyłu głowy dudniły mi imiona bohaterów i ich przygody. Do Rzeki srebra podeszłam więc ostrożnie, bo jakże to tak wracać do ukochanego świata po kilku latach?



Jest to zbiór opowieści osadzonych w świecie „Miasta mosiądzu”, ale nie jest to jedynie [jak sądziłam] nostalgiczny dodatek do głównej trylogii. Bo tu, Chakraborty oddaje głos tym, którzy wcześniej pozostawali na drugim planie, dzięki temu dobrze znany świat nabiera nowych barw, a wydarzenia, które znam, zaczynają wyglądać inaczej, oglądane z perspektywy innych ludzi.

Najbardziej podoba mi się wielogłosowość tej książki. Każda historia otwiera kolejne drzwi do świata pełnego magii, politycznych intryg, dawnych konfliktów i osobistych dramatów. Są tu i dworskie tajemnice, i przeszłość naznaczona krwią, i przeklęte miejsca, rozdzielone rodziny i ludzie próbujący odnaleźć swoje miejsce w rzeczywistości, w której nic nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.

Chakraborty ma przy tym niezwykły dar budowania atmosfery. Jej świat pachnie orientem, magią i legendą, jest pełen opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie, starych wierzeń i historii, które wydają się istnieć gdzieś pomiędzy baśnią a mroczną kroniką. 

Nie wszystkie opowieści mają ten sam ciężar i nie każda przemówi do czytelnika w równym stopniu, jedne są bardziej melancholijne, inne pełne napięcia, jeszcze inne pozwalają spojrzeć na znane postacie z zupełnie nowej perspektywy.

Obecność Nahri, Ali i Dary jest dla mnie dodatkową wartością, ale autorka nie próbuje żyć wyłącznie siłą nostalgii. Najciekawsze jest to, że znany świat zostaje poszerzony o ludzi, których dotąd nie poznałam. To trochę tak, jakby po zakończeniu wielkiej historii wrócili do jej świata i zaczęli czytać przypisy, tylko że te przypisy okazują się pełnoprawnymi, fascynującymi opowieściami.

Jest to książka dla tych, którzy po lekturze trylogii nie byli jeszcze gotowi powiedzieć światu Dewabad ostatecznego żegnaj oraz dla tych, którzy lubią historie poboczne, wielowątkowe światy, magię splecioną z polityką i bohaterów, których losy nie zawsze kończą się tam, gdzie kończy się główna opowieść.

To powrót, który nie polega na powtarzaniu tego, co już znane, a raczej ponowne otwarcie drzwi do świata, który wciąż ma wiele do powiedzenia.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...

Ewa Olchowa – Seria Zrodzona

 O serii Zrodzona zrobiło się głośno kilka lat temu, kiedy to pewna poznanianka zaczęła spełniać swoje marzenia i własnym sumptem wydała pierwszy tom. Fajny pomysł na promocje, gigantyczne pokłady pracy i przede wszystkim rzutki pomysł, przyniósł efekty w postaci powiększającej się ciągle liczby fanów. Trochę z niedowierzaniem i wielką ostrożnością podchodziłam do tej serii, ale w końcu dałam się przekonać. Szybko okazało się, że doskonały marketing idzie też w parze z bardzo dobrą historią. zdj. Ewa Olchowa Opowieść ta traktuje o Rose, pewnej młodej dziewczynie, której życie odwraca się o 180 stopni. Okazuje się, że nie jest zwykłym człowiekiem, ba, bliżej jej raczej do kreatur znanych raczej z książek niźli z prawdziwego życia. Dziewczyna zakochuje się w przystojnym Łowcy i trafia do miejsca, gdzie ma się dokonać jej przemiana. Tylko pytanie brzmi czy zostanie Luminatem (osobą władającą światłem i pochłaniającą ludzką energię) czy też Łowcą (kimś w rodzaju wampira). Przejdzie wię...