Nie dane było doczekać Zafonowi wydania tego tomiku opowiadań. Ujrzały jednak światło dzienne i trafią na półkę wielu sympatyków autora jako kropka nad "i" czy klamra zamykająca historię literackiego geniuszu. Trudno opowiedzieć o tych krótkich formach bez zdradzania treści, dlatego też postanowiłam, że tego nie zrobię. Wiedzieć należy, że Zafon złożył sprytnie w całość kilka, pozornie niepasujących do siebie utworów, przekazał historie w formie krótkich treści i dał czytelnikowi czas na złożenie tego wszystkiego w całość. Trudno inaczej określić autora, niż geniusza prozy. Skrupulatny, czarujący słowem, muskający czytelnicze zmysły i piszący tak, że dech zapiera. W niewymuszony i ciekawy sposób przekazuje wizję świata takiego jaki sam widział, lub chciałby widzieć. Trzeba wiedzieć, że tę książkę można zacząć czytać od środka lub od końca. Wcale nie trzeba zaczynać od początku, choć oczywiście można. Ta książka to drzwi wejściowe do świata Zafona, po przekroczeniu któr...