Przejdź do głównej zawartości

David Brinn – Listonosz

Zwykle, powieści postapokaliptyczne epatują wyłącznie brutalnością świata po katastrofie, pokazują ludzi, którzy usiłują odbudować znany im świat, ale najpierw muszą uporać się z problemami, które pojawiły się już po apokalipsie. Tutaj, autor tworzy historię osadzoną w ruinach po wojnie nuklearnej, ale jej prawdziwym tematem nie jest zagłada, lecz siła symboli i wspólnej wiary w porządek.



To był bardzo prosty, wręcz ironiczny pomysł, by anonimowy włóczęga założył kurtkę zmarłego listonosza. Początkowo tylko po to, by nie zamarznąć, ale z czasem ten mundur zaczął działać na ludzi jak relikt dawnego świata. Bohater odkrywa, że sama idea poczty, państwa i komunikacji daje ocalałym nadzieję. Widać więc jak na dłoni, jak łatwo społeczeństwo rozpada się pod wpływem strachu i przemocy, ale też jak desperacko potrzebuje normalności.

Autor opisuje tu Amerykę po katastrofie jako miejsce dzikie, rozbite i pełne lokalnych tyranów, a jednocześnie pozostawia przestrzeń dla optymizmu. To nie jest nihilistyczna wizja końca świata w stylu wielu współczesnych dystopii, a wręcz przeciwnie, momentami jest niemal idealistyczna. Brin sugeruje, że cywilizacja nie opiera się wyłącznie na sile militarnej czy technologii, lecz przede wszystkim na zaufaniu i wspólnych celach. 

Powieść wyróżnia się ciekawym tempem narracji. Z jednej bowiem strony to pełna przygód wędrówka przez postapokaliptyczny świat, a z drugiej filozoficzna refleksja nad naturą państwa, demokracji i odpowiedzialności społecznej. Niektóre fragmenty mogą wydawać się dziś nieco rozwlekłe, a część wizji technologicznych zdradza swoje lata, ale główne przesłanie pozostaje zaskakująco aktualne.

To książka dla czytelników, którzy w science fiction szukają czegoś więcej niż akcji i survivalu. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Michael Lewis – Big short

Nie trzeba być ekonomistą, żeby zrozumieć wielką katastrofę finansową, wystarczy umieć tylko odpowiednio szybko spojrzeć na dane. Książka Lewisa opowiada o kryzysie finansowym z 2008 roku, ale opisuje moment, w którym absurd przestał być absurdem, bo wystarczająco wiele osób zaczęło traktować go jako normę. A wszystko zaczęło się od kredytów hipotecznych. Kredyty zostały nazwane jako skomplikowane instrumenty finansowe, te zyskały kolejne warstwy, a ryzyko zaczęło wędrować od jednego uczestnika rynku do drugiego. Im bardziej skomplikowany stawał się mechanizm, tym łatwiej było przestać zadawać podstawowe pytanie, co właściwie znajduje się w środku. Autor opisał więc ludzi, wśród których znajdują się ekscentrycy, outsiderzy obsesyjnie przywiązani do liczb, często nieprzystosowani do finansowego establishmentu. Ludzie, którzy zamiast zachwycać się rosnącymi wykresami, zaczęli czytać drobny druk i sprawdzać dane. I zobaczyli coś, czego inni zobaczyć nie chcieli. To najbardziej fascynujący...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...