Przejdź do głównej zawartości

Elwira Dressler - Janik – Syn Welesa

 Przeczytałam gdzieś ostatnio, że od kilku lat w Polsce pojawiają się powieści opieczętowane nazwą współczesnej fantastyki słowiańskiej i w zasadzie jest w tym wiele prawdy, bo przecież nasza wiedza o wczesnych Słowianach jest okrojona. Ale, że autorka pięknie buduje swoje słowiańskie uniwersa, toteż z przyjemnością do nich zaglądam.



Wspaniała panuje tu atmosfera, można podróżować po pradawnych borach,  zajrzeć do Szepczącego  Lasu, a także poczuć obecność dawnych bogów i nieustanne poczucie, że człowiek nigdy nie jest sam wobec przeznaczenia. Nie ma tu jednak jednak  mitologicznego przepychu, a powieść nie epatuje nadmiarem nazw i legend, ale umiejętnie wplata słowiańskie wierzenia w codzienność bohaterów. 

Historia Tomiły i Wyszomira została poprowadzona w sposób emocjonalny i piękny, a rozdzielenie kochanków i ich ponownego spotkania po latach może wydawać się znany, jednak tutaj działa dzięki dobrze oddanym emocjom i konsekwentnie budowanemu napięciu. Bohaterowie dojrzewają pod wpływem doświadczeń, a ich decyzje mają realne konsekwencje.

Na uwagę zasługuje również język powieści. Jest stylizowany, momentami surowy i „siermiężny”, ale nieprzesadnie archaiczny. Autorka dobrze wyczuła balans między klimatem dawnych podań a współczesną płynnością narracji. W efekcie książkę czyta się lekko, mimo że porusza tematy trudne, takie jak wygnania, straty, lojalności i ceny składanych przysiąg.

Ta książka spodoba się szczególnie czytelnikom lubiącym słowiańskie klimaty, opowieści o przeznaczeniu i historie, w których magia nie dominuje świata, lecz jest jego naturalną częścią. To powieść pełna emocji, dobrze skonstruowana i napisana z wyraźnym wyczuciem gatunku. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Michael Lewis – Big short

Nie trzeba być ekonomistą, żeby zrozumieć wielką katastrofę finansową, wystarczy umieć tylko odpowiednio szybko spojrzeć na dane. Książka Lewisa opowiada o kryzysie finansowym z 2008 roku, ale opisuje moment, w którym absurd przestał być absurdem, bo wystarczająco wiele osób zaczęło traktować go jako normę. A wszystko zaczęło się od kredytów hipotecznych. Kredyty zostały nazwane jako skomplikowane instrumenty finansowe, te zyskały kolejne warstwy, a ryzyko zaczęło wędrować od jednego uczestnika rynku do drugiego. Im bardziej skomplikowany stawał się mechanizm, tym łatwiej było przestać zadawać podstawowe pytanie, co właściwie znajduje się w środku. Autor opisał więc ludzi, wśród których znajdują się ekscentrycy, outsiderzy obsesyjnie przywiązani do liczb, często nieprzystosowani do finansowego establishmentu. Ludzie, którzy zamiast zachwycać się rosnącymi wykresami, zaczęli czytać drobny druk i sprawdzać dane. I zobaczyli coś, czego inni zobaczyć nie chcieli. To najbardziej fascynujący...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...