Przeczytałam gdzieś ostatnio, że od kilku lat w Polsce pojawiają się powieści opieczętowane nazwą współczesnej fantastyki słowiańskiej i w zasadzie jest w tym wiele prawdy, bo przecież nasza wiedza o wczesnych Słowianach jest okrojona. Ale, że autorka pięknie buduje swoje słowiańskie uniwersa, toteż z przyjemnością do nich zaglądam.
Wspaniała panuje tu atmosfera, można podróżować po pradawnych borach, zajrzeć do Szepczącego Lasu, a także poczuć obecność dawnych bogów i nieustanne poczucie, że człowiek nigdy nie jest sam wobec przeznaczenia. Nie ma tu jednak jednak mitologicznego przepychu, a powieść nie epatuje nadmiarem nazw i legend, ale umiejętnie wplata słowiańskie wierzenia w codzienność bohaterów.
Historia Tomiły i Wyszomira została poprowadzona w sposób emocjonalny i piękny, a rozdzielenie kochanków i ich ponownego spotkania po latach może wydawać się znany, jednak tutaj działa dzięki dobrze oddanym emocjom i konsekwentnie budowanemu napięciu. Bohaterowie dojrzewają pod wpływem doświadczeń, a ich decyzje mają realne konsekwencje.
Na uwagę zasługuje również język powieści. Jest stylizowany, momentami surowy i „siermiężny”, ale nieprzesadnie archaiczny. Autorka dobrze wyczuła balans między klimatem dawnych podań a współczesną płynnością narracji. W efekcie książkę czyta się lekko, mimo że porusza tematy trudne, takie jak wygnania, straty, lojalności i ceny składanych przysiąg.
Ta książka spodoba się szczególnie czytelnikom lubiącym słowiańskie klimaty, opowieści o przeznaczeniu i historie, w których magia nie dominuje świata, lecz jest jego naturalną częścią. To powieść pełna emocji, dobrze skonstruowana i napisana z wyraźnym wyczuciem gatunku.
Komentarze
Prześlij komentarz