Bardzo lubię powieści Elle Kennedy, właściwie jej książki biorę w ciemno, bo wiem, czego mogę się spodziewać. Zawsze jest to urocza historia, napisana lekko i przyjemnie, bohaterowie, między którymi aż iskrzy, oraz romans, który potrafi skutecznie poprawić humor. Kennedy ma coś, co wyjątkowo wyróżnia ją na tle innych autorek romansów, potrafi wywindować do granic możliwości niesamowitą chemię między bohaterami. I właśnie dla tej chemii wracam do jej książek.
Czytając Elle Kennedy, mam pewność, że nie dostanę historii o niczym, a pełnowartościowy romans, który pozwala oderwać myśli od codzienności, odpocząć i po prostu dobrze się bawić. Jej książki są dla mnie swego rodzaju literackim resetem, ponieważ siadam, zaczynam czytać i po chwili cały świat może sobie poczekać.
Jej powieści niemal zawsze niosą ze sobą ważniejszą treść, bo porusza istotne tematy, ale nie robi z nich wykładu ani nie pozwala, żeby całkowicie zdominowały fabułę. Potrafi wpleść je w historię tak naturalnie, że stają się jej integralną częścią. Nie są ani nachalnym dodatkiem, ani główną osią powieści.
W „Roku w Londynie” jest podobna sytuacja. Tym razem dotyczy dziewiętnastoletniej Abbey, która wyjeżdża z rodzinnego domu i spod skrzydeł szalenie opiekuńczego ojca. Londyn ma być dla niej początkiem czegoś nowego, dziewczyna pragnie wolności, samodzielności, możliwości poznania świata i przede wszystkim siebie. Abbey próbuje zrozumieć, czego właściwie chce od życia, jaką kobietą chce zostać i gdzie jest jej miejsce.
A wszystko to w towarzystwie studiów, nowych znajomości, wspólnego mieszkania z grupą chłopaków i studenckiego śledztwa, które ma pomóc Abbey w zaliczeniu egzaminu. Oczywiście Elle Kennedy nie byłaby sobą, gdyby w tym wszystkim nie pojawiło się uczuciowe zamieszanie, a to jest wyjątkowo udane.
Bo oto na drodze Abbey stają dwaj zupełnie różni mężczyźni, którzy zaczynają rywalizować o jej względy. I tutaj Kennedy po raz kolejny buduje po swojemu napięcie, flirt, emocje i tę charakterystyczną dla jej powieści chemię. Czytelnik szybko zostaje wciągnięty w tę relację i zaczyna się zastanawiać, komu właściwie powinno się kibicować.
„Rok w Londynie” to dla mnie kolejna książka Elle Kennedy, która spełnia swoje zadanie. Jest romantycznie, jest lekko, jest zabawnie, ale pod tą przyjemną warstwą kryje się również opowieść o dorastaniu, niezależności, podejmowaniu własnych decyzji i próbie odnalezienia siebie, kiedy po raz pierwszy naprawdę możemy zacząć żyć po swojemu.
Czy jest tu przewidywalność? Oczywiście. Ale czy w romansach zawsze chodzi o to, żeby nas czymś zaskakiwać? Niekoniecznie. Czasami chcemy po prostu dostać historię, która otuli, rozbawi i pozwoli na kilka godzin zapomnieć o codzienności. I dokładnie taka jest ta powieść. Polecam!
Komentarze
Prześlij komentarz