Baśnie towarzyszyły mi od dzieciństwa. Zaczytywałam się w braciach Grimm czy Andersenie, znam je niemal na pamięć i wydawało mi się, że nic nie jest w stanie mnie już zaskoczyć, bo przecież historię Królewny Śnieżki znam doskonale. Ale jaki efekt dało to, że Doonnelly wzięła ją na tapet? Ano, powieść, jest znacznie mroczniejsza, głębsza i bardziej poruszająca niż mogłoby się wydawać.
Sophie nie jest bierną księżniczką czekającą na ratunek, a młodą kobietą, która przez całe życie słyszała, że jest zbyt słaba, zbyt dobra i zbyt naiwna, by zostać królową. Te słowa stają się dla niej trucizną i powoli odbierają pewność siebie i wiarę we własną wartość. Gdy trafia do lasu i cudem uchodzi z życiem, rozpoczyna się jej prawdziwa podróż. Nie tylko przez pełen magii świat, ale przede wszystkim w głąb samej siebie.
To opowieść o sile słów, które mogą ranić równie mocno jak miecz, zatruwać serca, odbierać odwagę i sprawiać, że zaczynamy wierzyć w cudze opinie bardziej niż we własny głos. Jednocześnie jednak jasno wskazuje, że dobroć nie jest oznaką słabości, lecz jedną z największych sił, jakie posiada człowiek.
Autorka umiejętnie przełamuje schematy znanej baśni, a postaci, które wydawały się jednoznacznie dobre lub złe, zyskują nowe oblicza. Dzięki temu historia nieustannie zaskakuje i skłania do refleksji nad tym, czym naprawdę są władza, odwaga i odpowiedzialność.
Nie zabrakło również charakterystycznego dla Donnelly pięknego, plastycznego języka. Opisy są pełne magii, emocji i baśniowego klimatu, ale jednocześnie autorka porusza bardzo współczesne problemy, takie jak brak wiary w siebie, presję społeczną, manipulację i siłę stereotypów.
To mądra, poruszająca i niezwykle aktualna opowieść o odnajdywaniu własnego głosu oraz o tym, że największe bitwy często toczą się w ludzkim sercu.
To książka, która zachwyci miłośników retellingów, baśni z feministycznym wydźwiękiem oraz historii niosących ważne przesłanie. Po jej lekturze trudno spojrzeć na opowieść o Królewnie Śnieżce w taki sam sposób jak wcześniej.
Komentarze
Prześlij komentarz