Przejdź do głównej zawartości

Weavinghshaw

W książkach doceniam nie tylko kunszt i pomysł, ale też umiejętność wykreowania takiej atmosfery, żeby do wzbudzenia niepokoju czy strachu nie używać wymyślonych potworów a robić to klimatem, niedopowiedzeniami i świadomością, że za każdą tajemnicą kryje się kolejna. Oto i przed Wami Weavingshaw.



Jest to opowieść o Leenie od lat ukrywającej niezwykły dar. Widzi ona bowiem zmarłych, choć wolałaby prowadzić zwyczajne życie. Kiedy jednak jej brat ciężko choruje, dziewczyna decyduje się zawrzeć ryzykowny układ ze Świętym Ciszy. W świecie, gdzie sekrety mają swoją wartość, każda decyzja niesie konsekwencje, a cena za spełnienie marzeń bywa znacznie wyższa, niż można przypuszczać.


Nietrudno wyobrazić sobie mroczne wrzosowiska, starą posiadłość Weavingshaw, duchy i wszechobecne poczucie zagrożenia. Ta książka jest tak napisana, że łatwo się w niej zatracić. Bo to historia, którą chłonie się wszystkimi zmysłami. Czuć tu chłód kamiennych murów, słychać skrzypienie podłóg i ma się wrażenie, że zza kolejnych drzwi ktoś nieustannie obserwuje bohaterów.


Bardzo spodobał mi się pomysł świata, w którym sekrety są najcenniejszą walutą. To oryginalne rozwiązanie sprawia, że magia jest integralnym elementem fabuły. 

Leena jest bohaterką, której łatwo kibicować, bo nie jest nieomylna ani przesadnie odważna, często kieruje nią strach, ale właśnie dlatego wydaje się tak autentyczna. Z zainteresowaniem śledziłam również rozwijającą się relację z tajemniczym towarzyszem, która dodaje historii emocji i subtelnego romantycznego napięcia, nie dominując jednak głównego wątku.


To powieść licząca pięćset stron, ale ani przez chwilę nie miałam wrażenia, że historia niepotrzebnie się dłuży. Wręcz przeciwnie, z każdym rozdziałem coraz bardziej chciałam poznać sekrety Weavingshaw i odkryć prawdę o jego mieszkańcach.


Jeśli lubicie mroczne fantasy z gotyckim klimatem, duchami, tajemnicami i bohaterami, którzy muszą płacić wysoką cenę za swoje decyzje, „Weavingshaw” zdecydowanie zasługuje na uwagę. To obiecujący początek serii.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...

Ewa Olchowa – Seria Zrodzona

 O serii Zrodzona zrobiło się głośno kilka lat temu, kiedy to pewna poznanianka zaczęła spełniać swoje marzenia i własnym sumptem wydała pierwszy tom. Fajny pomysł na promocje, gigantyczne pokłady pracy i przede wszystkim rzutki pomysł, przyniósł efekty w postaci powiększającej się ciągle liczby fanów. Trochę z niedowierzaniem i wielką ostrożnością podchodziłam do tej serii, ale w końcu dałam się przekonać. Szybko okazało się, że doskonały marketing idzie też w parze z bardzo dobrą historią. zdj. Ewa Olchowa Opowieść ta traktuje o Rose, pewnej młodej dziewczynie, której życie odwraca się o 180 stopni. Okazuje się, że nie jest zwykłym człowiekiem, ba, bliżej jej raczej do kreatur znanych raczej z książek niźli z prawdziwego życia. Dziewczyna zakochuje się w przystojnym Łowcy i trafia do miejsca, gdzie ma się dokonać jej przemiana. Tylko pytanie brzmi czy zostanie Luminatem (osobą władającą światłem i pochłaniającą ludzką energię) czy też Łowcą (kimś w rodzaju wampira). Przejdzie wię...