Przejdź do głównej zawartości

Anna Wolf – Cole West

 Niezobowiązujący romansik, książka na odstresowanie? Proszę uprzejmie. Dla wszystkich fanek rozpędzonych uczuć ulokowanych niemal natychmiast po poznaniu oraz czytelniczek lubujących się w romansach mafijnych będzie to propozycja nie do odrzucenia.



Cole jest dobrym adwokatem, mimo dość skomplikowanej przeszłości wiedzie mu się dobrze. Pewnego dnia wpada mu niemal pod samochód urocza brunetka, która przed czymś lub kimś uciekała. Od tego momentu mężczyzna czuje się za nią odpowiedzialny, a im bliżej poznaje tajemniczą dziewczynę, tym bardziej wpada w kłopoty. A całkiem niedaleko czai się ogromny łeb mafii.

To był taki romans, który nie kłuł w oczy nachalnymi opisami seksu w pięćdziesięciu pozycjach na rozdział. Wbrew pozorom właściwie w ogóle go nie było, bo on odbywał się za drzwiami sypialni, co było szalenie odświeżającym zabiegiem.

W większości romansów, historie są sztampowe i w mniejszym lub większym stopniu do siebie podobne. Tu też można zauważyć tego rodzaju trend, ale nie można jej zarzucić braku dynamiki. Fabuła jest logiczna, sceny całkiem płynne, stanowiące solidny filar tej powieści. Niestety nie wszystko jest tutaj tak dobre. To, co najbardziej kłuje w oczy to w większości dość miałkie dialogi, które wydają się na siłę ugrzecznione i przesadnie kurtuazyjne, przez co odbiór jest dziwny i nienaturalny.

Zatem, moi drodzy, przed Wami dość dziwny romans. Miejscami całkiem fajny, a czasami dość irytujący. Znajdziecie tu zarówno porywy serca jak też kilka zwrotów akcji, przy których serce zabije Wam szybciej.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Shannon Chakraborty – Przygody Aminy Al-Sirafi

 Fantastyka, w której prym wiodą kobiety krnąbrne, inteligentne i żądne przygód to dość powszechna forma, ale takiej krewkiej i szalonej piratki, moje czytelnicze oko wcześniej nie dostrzegło. Przypomina może nieco stukniętego kapitana Sparowa... choć nie! Amina jest o niebo lepsza! Jest to pełnomorska powieść przygodowa, podprawiona magią i demonicznymi bohaterami. Na tyle zawadiacka, że chciałoby się zaśpiewać:  "Ciepła krew poleje się strugami,  wygra ten, kto utrzyma ship. W huku dział ktoś przykryje się falami, Jak da Bóg, ocalimy bryg." *słowa: Lech Klupś I jakaż to była przyjemność czytać o emerytowanej piratce, w wieku powiedzmy średnim, która po raz ostatni rusza w rejs ku nowej przygodzie! Tym razem stawia czoła frankońskiemu kolonizatorowi i robi to z rozkoszą i niebywałym sprytem. To błyskotliwa i wielowarstwowa powieść o rodzinie, miłości i odnajdywaniu w życiu celu. Pełna przekomarzanek, zabawnych akcji i pyskówek opowieść przygodowa, która z początku snuje ...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...