Długo przyszło nam czekać na drugi tom tej historii, bo minął przecież ponad rok, ale wiecie co? Było warto. Okazało się bowiem, że to dokładnie to, czego potrzebowałam i czego oczekiwałam. To zdecydowanie mój ulubiony rodzaj romantasy, w którym poza romansem jest magia, niezwykłe moce, walki, polityczne intrygi, przeznaczenie i bohaterowie rozdarci między tym, czego pragną, a tym, co powinni zrobić.
Po wydarzeniach podczas święta Fyremas Rhya Fleetwood nie ma już złudzeń, że jej życie nigdy nie będzie spokojne. Straciła przyjaciół, dom, poczucie bezpieczeństwa, a przede wszystkim musi zmierzyć się z konsekwencjami własnej mocy. Jednocześnie coraz bardziej komplikuje się jej relacja z Pennem, który pochłonięty jest odbudową swojego królestwa i żądzą zemsty. Rhya trafia na Dwór Wody, gdzie jest gościnią tajemniczego króla Sorena. I właśnie tutaj zaczyna się jedna z najciekawszych części tej historii. Więź łącząca Rhyę i Sorena jest intrygująca, pełna napięcia i niedopowiedzeń, a im więcej bohaterka odkrywa na temat swojej mocy, tym trudniej jej zrozumieć własne uczucia i zdecydować, komu właściwie może zaufać.
Bardzo podobało mi się to, że autorka nie skupia się wyłącznie na romansie. Uniwersum staje się coraz bardziej rozbudowane, magia nabiera znaczenia, a nad bohaterami wisi widmo nadchodzącej wojny. Jest tu sporo emocji, tajemnic, walki o władzę i oczywiście relacji, które potrafią nieźle namieszać w głowie. Rhya nadal nie jest bezwolną bohaterką czekającą, aż ktoś ją uratuje. Coraz lepiej rozumie własną siłę i zaczyna sama decydować o swoim losie.
No i ten trójkąt… Nie ukrywam, że relacja między Rhyą, Pennem i Sorenem dostarczyła mi mnóstwa emocji. Ogień kontra woda, dwóch niezwykłych mężczyzn i dziewczyna, która musi odnaleźć się pomiędzy nimi, a przy okazji odkryć prawdę o samej sobie. Jest napięcie, chemia i sporo momentów, przy których naprawdę trudno odłożyć książkę.
Julie Johnson bardzo sprawnie łączy romantyczne napięcie z fantastyką. „Tkający fale” czytałam z ogromną przyjemnością i zdecydowanie nie miałam poczucia, że drugi tom jest jedynie przystankiem przed kolejną częścią. Historia tu nabiera tempa, stawka rośnie, a zakończenie zostawia czytelnika z ogromną potrzebą poznania dalszego ciągu.
Jeśli, tak jak ja, lubicie romantasy, w którym romans jest ważny, ale obok niego mamy rozbudowany fantastyczny świat, magię, moce, walki, tajemnice i niebezpieczne układy, koniecznie dajcie tej serii szansę.
Komentarze
Prześlij komentarz