Przejdź do głównej zawartości

Julie Johnson – Tkający fale

Długo przyszło nam czekać na drugi tom tej historii, bo minął przecież ponad rok, ale wiecie co? Było warto. Okazało się bowiem, że to dokładnie to, czego potrzebowałam i czego oczekiwałam. To zdecydowanie mój ulubiony rodzaj romantasy, w którym poza romansem jest magia, niezwykłe moce, walki, polityczne intrygi, przeznaczenie i bohaterowie rozdarci między tym, czego pragną, a tym, co powinni zrobić.



Po wydarzeniach podczas święta Fyremas Rhya Fleetwood nie ma już złudzeń, że jej życie nigdy nie będzie spokojne. Straciła przyjaciół, dom, poczucie bezpieczeństwa, a przede wszystkim musi zmierzyć się z konsekwencjami własnej mocy. Jednocześnie coraz bardziej komplikuje się jej relacja z Pennem, który pochłonięty jest odbudową swojego królestwa i żądzą zemsty. Rhya trafia na Dwór Wody, gdzie jest gościnią tajemniczego króla Sorena. I właśnie tutaj zaczyna się jedna z najciekawszych części tej historii. Więź łącząca Rhyę i Sorena jest intrygująca, pełna napięcia i niedopowiedzeń, a im więcej bohaterka odkrywa na temat swojej mocy, tym trudniej jej zrozumieć własne uczucia i zdecydować, komu właściwie może zaufać.

Bardzo podobało mi się to, że autorka nie skupia się wyłącznie na romansie. Uniwersum staje się coraz bardziej rozbudowane, magia nabiera znaczenia, a nad bohaterami wisi widmo nadchodzącej wojny. Jest tu sporo emocji, tajemnic, walki o władzę i oczywiście relacji, które potrafią nieźle namieszać w głowie. Rhya nadal nie jest bezwolną bohaterką czekającą, aż ktoś ją uratuje. Coraz lepiej rozumie własną siłę i zaczyna sama decydować o swoim losie.


No i ten trójkąt… Nie ukrywam, że relacja między Rhyą, Pennem i Sorenem dostarczyła mi mnóstwa emocji. Ogień kontra woda, dwóch niezwykłych mężczyzn i dziewczyna, która musi odnaleźć się pomiędzy nimi, a przy okazji odkryć prawdę o samej sobie. Jest napięcie, chemia i sporo momentów, przy których naprawdę trudno odłożyć książkę.

Julie Johnson bardzo sprawnie łączy romantyczne napięcie z fantastyką. „Tkający fale” czytałam z ogromną przyjemnością i zdecydowanie nie miałam poczucia, że drugi tom jest jedynie przystankiem przed kolejną częścią. Historia tu nabiera tempa, stawka rośnie, a zakończenie zostawia czytelnika z ogromną potrzebą poznania dalszego ciągu.

Jeśli, tak jak ja, lubicie romantasy, w którym romans jest ważny, ale obok niego mamy rozbudowany fantastyczny świat, magię, moce, walki, tajemnice i niebezpieczne układy, koniecznie dajcie tej serii szansę.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bajka o wrocławskich krasnalach

Baju, baju, bajka... Wszystkie dzieci wiedzą o tym, że krasnoludki to małe dzieln e skrzat y , które pracują w nocy i pomagają ludziom. Ale czy wiecie, że jest miasto, w którym krasnale żyją i mają się dobrze? Nie? No to spieszę z pomocą. Otóż krasnale mieszkają we Wrocławiu, pięknym mieście położonym na Dolnym Śląsku. Mieszka tam pewien mały chłopiec, który przeżył niezwykłą przygodę. Mam 10 lat i na imię mi Cyryl. Mieszkam z mamą w dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu, w starych koszarach wojskowych. Mój tato był porucznikiem w wojsku, ale zginął na misji i zostaliśmy z mamą we dwoje. Mam rude włosy i piegowaty nos. Nie przeszkadza mi to jednak, bo mama mówi, że dzięki temu jestem wyjątkowy. Chodzę do szkoły na naszym osiedlu i mam wielu przyjaciół. W naszym bloku mieszkają ludzie, którym często pomagam. Czasem pomagam sąsiadce z dołu, wyprowadzam psa pana Kazimierza lub przytrzymuję ciężkie drzwi od klatki, żeby Pani Krysia mogła swobodnie wejść wraz ze swoimi rozkrzycza...

Bajka o królowej Róży

Całkiem niedaleko, bo tuż za brzozwym lasem, stał biały domek pokryty starą cementową dachówką, którą tu i ówdzie pokrywał mech. Pomalowane na zielono okiennice lśniły w słońcu, a wielkie, otwarte na oścież drzwi zachęcały do odwiedzin. W domku mieszkał ogrodnik Szkuta, którego największą miłością było hodowanie kwiatów. Jak nikt inny znał wszystkie rośliny znajdujące się w ogrodzie, dbał o nie, pielęgnował i pomagał rosnąć. Jego największą tajemnicą było to, że potrafił porozumiewać się ze swoimi kwiatami. To właśnie one mówiły mu gdzie najlepiej je posadzić, w którym miejscu ziemia jest odpowiednio żyzna, a w którym miejscu wyleguje się rudy kocur Stefek i lepiej byłoby to miejsce omijać. Szkuta kochał swój ogród, ale brakowało mu rośliny, z której byłby dumny i mógłby chwalić się nią wśród znajomych. Pragnął takiej rośliny, która królowałaby w jego ogrodzie, dlatego w pierwszy piątek czerwca wybrał się na wielki targ rolniczy z zamiarem zakupienia sadzonek. Jego ...

Ewa Olchowa – Seria Zrodzona

 O serii Zrodzona zrobiło się głośno kilka lat temu, kiedy to pewna poznanianka zaczęła spełniać swoje marzenia i własnym sumptem wydała pierwszy tom. Fajny pomysł na promocje, gigantyczne pokłady pracy i przede wszystkim rzutki pomysł, przyniósł efekty w postaci powiększającej się ciągle liczby fanów. Trochę z niedowierzaniem i wielką ostrożnością podchodziłam do tej serii, ale w końcu dałam się przekonać. Szybko okazało się, że doskonały marketing idzie też w parze z bardzo dobrą historią. zdj. Ewa Olchowa Opowieść ta traktuje o Rose, pewnej młodej dziewczynie, której życie odwraca się o 180 stopni. Okazuje się, że nie jest zwykłym człowiekiem, ba, bliżej jej raczej do kreatur znanych raczej z książek niźli z prawdziwego życia. Dziewczyna zakochuje się w przystojnym Łowcy i trafia do miejsca, gdzie ma się dokonać jej przemiana. Tylko pytanie brzmi czy zostanie Luminatem (osobą władającą światłem i pochłaniającą ludzką energię) czy też Łowcą (kimś w rodzaju wampira). Przejdzie wię...