Jeśli zauważasz, że twoje dziecko rwie włosy, spoglądając smętnie na karty pracy z polskiego, myli Adama Mickiewicza z Juliuszem Słowackim, nie pamięta, czy Aleksander Fredro był hrabią, czy tylko o hrabim pisał, a Pan Tadeusz w jego wersji ma trzynastą księgę „O zemście na nauczycielu”, to mam dla ciebie rozwiązanie.
Tym rozwiązaniem jest książka „Zemsta na lekturach” autorstwa Uli Hirniak. I nie, to nie jest poradnik, jak podpalić podręcznik do języka polskiego (choć tytuł brzmi obiecująco). To literacka pierwsza pomoc dla rodzin straumatyzowanych szkolnymi klasykami.
Autorka bierze na tapet lektury, które od pokoleń wywołują w domach dramatyczne sceny, pełne westchnień, przewracania oczami i pytań: „A po co oni tak długo opisują ten las?”. Autorka rozbraja je humorem, przekłada na język zrozumiały dla młodego człowieka i pokazuje, że romantyzm to nie choroba zakaźna, a pozytywizm to nie nowa marka jogurtu.
Największą zaletą książki jest to, że nie udaje, iż wszystko w kanonie jest ekscytujące jak finał mundialu. Ba, autorka przyznaje, że bywa ciężko. Ale zamiast udawać, że trzynastozgłoskowiec to naturalny rytm serca współczesnego nastolatka, proponuje dystans, żart i odrobinę zdrowej ironii. Dzięki temu nagle okazuje się, że dramat bohatera to nie tylko „bo cierpiał”, ale też „bo nie ogarnął komunikacji”.
„Zemsta na lekturach” działa trochę jak tłumacz między epokami. Wyjaśnia, o co chodziło poetom, zanim zdążysz powiedzieć: „Za moich czasów też tego nie rozumiałem”. Co więcej, daje rodzicom tajną broń, bo po jej po lekturze możesz błysnąć wiedzą przy kolacji i wreszcie przestać nerwowo googlować „o co chodziło w III części Dziadów”.
Czy ta książka sprawi, że twoje dziecko z radością przytuli tomik poezji? Nie obiecuję, a właściwie jestem pewna, że nie. Ale istnieje spora szansa, że zamiast rozpaczy pojawi się uśmiech. A to już połowa sukcesu.
Krótko mówiąc, jeśli domowe odrabianie polskiego przypomina pole bitwy pod Grunwaldem, a powtórki do egzaminu ósmoklasisty są katorgą, to „Zemsta na lekturach” wkroczy jak literacka kawaleria. I zrobi to z wdziękiem, humorem i bez groźby trzynastej (apokaliptycznej dla nauczycieli) księgi.
Komentarze
Prześlij komentarz